Co zrobić gdy nic nie umiesz i do niczego się nie nadajesz? – hakierka.pl

amy17

Zdjecie autorstwa Magdaleny Reyman

Jesteś za stara, nie masz pieniędzy, masz kiepską pracę. Nie masz pojęcia co robić ze swoim życiem. Do wyboru masz tylko śmierć.

Byle szybką

I tanią.

Odkąd zdałam maturę, czuję się tak średnio raz lub dwa razy do roku. Wychodzi na to, że zaliczyłam już pokaźną liczbę załamań nerwowych związanych ze swoim życiem i karierą.

Od kilku lat takie załamania przechodzę w ciszy. Moja rodzina, przyjaciele, współpracownicy i czytelnicy widzą we mnie teraz głównie odważną programistkę, która odniosła sukces.

Sukces

Nie cierpię tego słowa.

Sukces to taki morał z bajki, ale w wersji dla dorosłych. Dzieci wierzyły, że dobro zawsze w końcu zwycięży zło. A dorośli wierzą, że niektórzy ludzie odnoszą sukces i jadą przez życie wierzchem na jednorożcu.

Sukcesem ludzie kończą rozmowy o swoich możliwościach i oddają temu słowu swoje marzenia. Liczą na sukces, który nigdy nie nadejdzie i zwalają na sukces innych to, że im pewnie nigdy nie wyjdzie.

Studiowałam prawo. Rzuciłam studia. Zostałam programistką. I blogerką, co jest akurat całkiem zabawne. Z pracy w kancelarii za najniższą krajową skoczyłam do pracy za przyzwoitą średnią krajową w software housie. A potem wyprowadziłam się do Szwecji. Zarabiam, na polskie warunki, szalone pieniądze. Na szwedzkie – normalne, bo tu wszyscy zarabiają tak samo.

Seria niefortunnych zdarzeń sprawia, że ludziom to imponuje. Nazywają to odwagą. Po dłuższym zastanowieniu, powinni nazwać głupotą. Bo głupota pozwoliła mi na podjęcie spontanicznych decyzji, które mogły mnie zrzucić na dno. Pech chciał, że mi się ciągle udawało.

Nikt Cię nie zatrudnia. Twoje CV brzmi identycznie, jak tysiące innych. Zasadniczo, nic nie potrafisz, studiowałaś „bezrobocie”. Uczysz się dobrych odpowiedzi na pytania rekrutacyjne, kupujesz kolejną przecenioną koszulę i ołówkową spódnicę. Zatracasz na tych rozmowach swoją osobowość i odpowiadasz wyuczone regułki.

Po wysłaniu tysiąc pierwszego CV, masz ochotę skoczyć z mostu z pętlą na szyi. Wiem.

Nie chcę Ci mówić, że powinnaś wyjść ze swojej strefy komfortu i spełniać marzenia. Ostatnią rzeczą, jaką chcę, to wmawiać ludziom bzdury o rozwoju osobistym. Ale jest kilka rzeczy, które faktycznie możesz zrobić:

Daj swoje CV przyjacielowi

Najlepiej takiemu z innej branży, który nie ma pojęcia, czym się zajmujesz. I niech to będzie też osoba, która Cię po prostu lubi i wierzy w Ciebie. Nadopiekuńczy rodzic też może być.

Bo widzisz – wszyscy kłamią. I możesz być ostoją szczerości na tym świecie, ale ta szczerość nie zapłaci Twoich rachunków. Więc podkręć swoje osiągnięcia. Nie zmyślaj pozycji i umiejętności. Ale dostrzeż to, co może brzmieć lepiej.

Napisz CV po angielsku

Gdy po raz pierwszy przetłumaczyłam swoje CV, byłam pod wrażeniem. Po angielsku wszystko brzmi tak… mądrze. Światowo. I przede wszystkim – krócej. Wytłumaczenie jakiejś umiejętności czy pozycji wymagało po polsku co najmniej jednego zdania. Po angielsku zazwyczaj wystarczyło jedno słowo. A nikt nie lubi długich CV.

Nie mów o tym, co nikogo nie interesuje

Czy ja opowiadam o moich studiach prawniczych na rozmowie o stanowisko Frontend Developerki? Nie, nikogo to nie interesuje. Tak samo, jak mój wiek i stan cywilny nikogo interesować w pracy nie powinien. Więc wywal to z CV. I jeżeli nie umiesz zmyślić lepszego hobby, niż dobra książka, to też sobie daj z tym spokój.

A gdyby tak rzucić wszystko…

…i wyjechać, odpocząć. Bo podróże dobrze robią na głowę. Wiem, co mówię. Gdy świat mi się zawalił, nie miałam pracy ani pieniędzy, wyjechałam do Tajlandii za pożyczone pieniądze, bo była okazja. Może krótka przerwa od rzeczywistości nie wystarczy do naprawy życia, ale dzień po powrocie dostałam pracę. A nie mogłam nic znaleźć od 3 miesięcy. Przypadek albo moja opalenizna, nieważne – zadziałało.

A gdyby rzucić też branżę?

Decyzja o swojej karierze zazwyczaj jest podejmowana zbyt szybko, często z przypadku. Ba, czasem wystarczy, że po prostu załapiemy pierwszą robotę na studiach, np. w gastronomii, a potem trzymamy jej się przez kolejne 10 lat. Bo mamy doświadczenie i nie ma jak tego rzucić, bo trzeba zaczynać od nowa. Jakby zaczynanie od nowa było takie złe. A nie jest. Zmieniałam diametralnie swoje zainteresowania i ścieżkę kariery już 3 razy, a nawet nie mam trzydziestki. I wątpię, żeby to był koniec.

Nie mów nawet, że mi łatwiej, bo jestem młoda. Oczywiście, nie mam zobowiązań i mogę wciąż zrzucić to na moją młodzieńczą głupotę. Ale gdyby nie ta głupota, byłabym dziś zarabiającą pewnie jakieś 1600-1800zł aplikantką w kancelarii w Pcimiu Dolnym. I codziennie zastanawiałabym, co lepsze – powieszenie, utopienie czy zatrucie?

Ja nie namawiam. Ale jeżeli jest w życiu, cokolwiek, co Ci się podoba, a nie chcesz nawet spróbować, bo się boisz – no to „sorry”. Narzekaj sobie dalej na życie i zwalaj wszystko na to, że inni mają bogatych rodziców i wtyki.

Ja nie mówię, że ta zmiana sprawi, że osiągniesz ten mistyczny sukces. Ale zmiany są dobre. Są ciekawe. Przynajmniej nie prześpisz życia. Może stracisz pieniądze, może zyskasz.

Życie bez żałowania, że czegoś się nie zrobiło jest całkiem przyjemne. Polecam.

P.S. I tak będziesz czegoś żałować. Jesteś w końcu tylko człowiekiem.

 
Komentarze

mądre słowa, dają człowiekowi do myślenia! oby więcej takich wpisów 🙂

Zgadzam się w pełni. Trzeba co jakiś czas pytać siebie, czy nie czas na zmianę. Jakkolwiek by ta zmiana nie wyglądała jest jedyną pewną rzeczą w życiu. I bardzo mi się to podoba 🙂

Moja historia jest bardzo podobna. Skończyłem prawo, a jestem programistą.
Masz rację – trzeba próbować bo inaczej potem tylko pozostaje żal i ta najniższa krajowa…

Pcim Dolny zdecydowanie potrzebuje specjalisty o PR-u.
Wszyscy jadą po tej miejscowości jak po łysej kobyle 😉

A serio – świetny, życiowy wpis. Daje do myślenia.

super napisane. teraz z każdej strony słyszymy jak to powinniśmy odnosić sukces, być na topie i się wyróżniać. a czasem po prostu się nie chce bo się nie wierzy, że można.

faktycznie tekst daje do myślenia. dużo w nim prawdy…

mega fajny post, lubie takie 🙂

Fajny artykuł, fajna strona. Pozdrawiam. Zadowolony pracownik

potrzebowałam własnie takiej motywacji 🙂

Zostaw odpowiedź

Weryfikacja antyspamowa – wpisz odpowiednią cyfrę Time limit is exhausted. Please reload the CAPTCHA.