Bycie pomocnym w pięciu krokach, czyli radzimy, jak radzić

jak radzic

Dawanie rad to sztuka – nie każdy, mimo największych chęci, potrafi radzić i pomagać innym. Jak sprawić, by nasze wskazówki nie zostały źle odebrane i kiedy rzeczywiście warto ich udzielać?

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Jak powinno się dawać wskazówki i kiedy warto to robić.
  • Jak wyglądają dobre i złe rady.
  • Jak radzić innym w pracy – współpracownikom, pracownikom i przełożonemu.

Wszyscy lubimy dawać dobre rady. No, może nie wszyscy, ale w każdej firmie jest co najmniej kilku „Wujków dobra rada”. Na różnych stanowiskach i szczeblach hierarchii. Jak być rzeczywiście przydatnym i nie sprawiać, by ludzie uciekali przed nami, gdy tylko otwieramy usta? Z okazji Dnia dobrych rad (kiedy jest ?), kilka… no tak – porad.

1. Nie baw się w wyrocznię…

Jasne, miło jest mieć opinię wszystkowiedzącego, ale większość z nas nie ma tej magicznej zdolności. Zamiast stać na stanowisku „moja racja jest najmojsza” lepiej podejść do tematu w łagodny sposób:

„Wiesz, wydaje mi się, że…”

„To nie jest łatwa sytuacja, ale może…”

Jest to szczególnie ważne, gdy sami chcemy pomóc bardziej korzystając z intuicji niż większego doświadczenia. Nie udawaj, że jesteś czegoś pewny, gdy tak nie jest! A najlepiej po prostu radź w kwestiach, w których sam jesteś mocny, masz doświadczenie i wiesz, że możesz realnie pomóc. Postawa „nie wiem, ale się wypowiem” nie buduje Twojego dobrego wizerunku w firmie.

2. …i w psychoterapeutę też nie!

Znasz pojęcia „ad rem” i „ad personam”? Nie? To dobrze, że czytasz ten tekst. Dając rady, nie rób osobistych wycieczek w psychikę kolegi, nie wyciągaj cech charakteru, które sprawiają, że potrzebuje Twoich rad. Przedstaw konkretne rozwiązanie, bez zwracania uwagi na słabości osoby, której chcesz pomóc.

Bo chcesz jej pomóc, a nie zdołować, prawda?

Podobnie, gdy chcesz skrytykować źle wykonane zadanie, nie krytykuj osoby, a tylko działanie.

3. Pamiętaj, że nie każdy potrzebuje rady

Czasami ktoś chce być po prostu wysłuchany i nie oczekuje rady. Ktoś inny może mieć inny od Twego sposób pracy, który jednak jest bardzo efektywny i nie potrzebuje wskazówek. Po co radzić na siłę? Poza tym musisz liczyć się też z odpowiedzialnością za swoje słowa – zastanów się, z jakimi konsekwencjami może wiązać się Twoja rada.

Zanim więc zaczniesz przedstawiać swoją wizję, zapytaj po prostu:

„Czy mogę Ci coś doradzić?”

Dobrze zastosowana metoda manipulacji zwana ingracjacją (wkradanie się w cudze łaski) też wbrew pozorom może pomóc w przekonaniu osoby do Twojego pomysłu:

„Fajnie Ci to idzie, ale mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby…”

4. Nie oczekuj kwiatów, dyplomów czy nawet „dziękuję”

Tak, bardzo wiele osób daje rady po to, by poczuć czyjąś wdzięczność, podbudować własne poczucie wartości i przydatności w grupie. Czy aby poczuć satysfakcję, że ktoś skorzystał z naszych pomysłów.

Wyzbądź się tych motywacji. Jeśli dajesz radę, rób to dlatego, że naprawdę czujesz, że druga osoba jej potrzebuje. Nie myśl o wdzięczności i osobistych konsekwencjach Twojej pomocy. Po prostu pomóż.

5. „O, bo przypomniało mi się, że…”

Rady dawane po czasie nie mają już takiego efektu, jak te wypowiadane „na świeżo”, gdy oboje znacie kontekst i okoliczności wydarzenia. Uwaga przekazana kilka dni czy nawet godzin po fakcie może być odebrana jako czepianie się i próba umniejszenia drugiej osoby.

Jeśli jednak uważasz, że nawet taka lekko „przeterminowana” rada jest wciąż wartościowa, postaraj się przypomnieć sobie analogiczną sytuację i nawiązać do niej, „przemycając” w ten sposób poradę, np.:

„Pamiętasz? Ostatnio mieliśmy podobnie. Wtedy…

Piękne złe rady, czyli tego nie mów!

Mogą przybierać bardzo kuszące kształty i wyglądać jak obietnice sukcesu zawodowego i Ferrari czekającego za rogiem. Klasycznym przykładem są ogólne rady, wypowiadane trochę na zasadzie „kopiuj-wklej” – nie przekazujące konkretów adekwatnych do sytuacji, a jedynie będące próbą pokazania, co nam wychodzi, a komuś nie.

1. Musisz mieć plan na wszystko i go realizować (patrz, ja tak mam)

W rzeczywistości tak naprawdę sztywne działania mogą Cię ograniczać, a jeśli chcesz coś zmienić – po prostu to zmieniaj.

2. Wolny czas poświęć na swój rozwój (ja się rozwijam non stop!)

Tak, wiemy, że to aktualny trend – by każdą chwilę przeznaczać na samorozwój i kształtowanie własnego, lepszego ja. Ma to sens, ale trzeba też pamiętać o odpoczynku i spotkaniach z przyjaciółmi – życie ma być również przyjemne, a nie tylko związane z pracą i nauką.

3. Rób swoje (jak ja), ktoś to w końcu doceni

Nieprawda – jeśli robisz coś dobrze, pochwal się tym. Nie bawmy się w udawaną skromność, na to miejsce jest tylko podczas konkursów piękności

Złe rady to też te oczywiste, niekulturalne i nieproszone – „Gdybyś krócej pił kawę w pracy, to wyrobiłbyś się ze wszystkim” albo „Nie staraj się, bo i tak nikt tego nie doceni”. Nie powinniśmy radzić również wtedy, kiedy nie mamy pojęcia o czym mówimy, gdy rada służy podbudowaniu własnego ego, gdy próbujemy zrobić komuś psychoanalizę i wchodzimy z butami w czyjeś życie prywatne albo krytykujemy.

Nietrafiona lub złośliwa sugestia może źle się skończyć– w odbiorze złością lub złym samopoczuciem, a w konsekwencji nawet utratą pracy.

Kiedy chcemy dać radę szefowi

Powyższe wskazówki można spokojnie zastosować w kontaktach współpracownik-współpracownik czy szef-pracownik. Zdarzają się jednak sytuacje, kiedy to przełożony oczekuje od nas rady lub sami chcemy mu ją dać. Jak wtedy postąpić?

Tutaj przede wszystkim trzeba rozważyć ryzyko – nie każdy szef może być otwarty na uwagi pracowników. Jeśli Twój nie ma z tym problemu, ale mimo to się stresujesz, napisz mu maila. Spisanie myśli zawsze pozwala spojrzeć na sprawę trochę z boku, nabrać do niej dystansu i ułożyć swój przekaz. Jeżeli jednak chcesz to zrobić na żywo, zaplanuj rozmowę, żeby była jak najbardziej profesjonalna.

Pamiętaj też, że jeśli przełożony prosi Cię o radę czy informację zwrotną, warto się upewnić, co konkretnie ma na myśli. Wasze intencje mogą się różnić, np. przełożony pytając o to, jak idzie projekt, wcale nie musi chcieć usłyszeć, że cały zamysł jest bez sensu.

 
Komentarze

Brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź