Polub swoje życie i obowiązki – nishka.pl

Optimismus; Optimistisch; Optimist; Pessimist; Pessimistisch; Positiv; Negativ; möglich; gegensätzlich; Gegensätze; halb voll; Motivation; halb leer; Glas; erfolgreich; Kraft; Coaching; Coach; Therapie; Diskussion; Gespräch; Lebenseinstellung; Lebensstil; Ziel; ziele; erreichen; Zeit für neues; unmöglich; Männchen; Strichmännchen; argumentieren; Sonne; regen, Depression, Novemberdepression, Lichttherapie, Sprechblase

Niedawno, na specjalnie zaaranżowanej kolacji, spotkałam się z grupą kilkorga znajomych z różnych części Polski, z którą wspólnie uczestniczyliśmy w trudnym, całorocznym szkoleniu dla menadżerów organizacji pozarządowych. Wiekowo byłam najstarsza – bo jako mama Nishki swoje lata mam, teoretycznie mogłabym być matką każdej z tych osób – ale nie czułam żadnej presji wieku i mam przekonanie, że z wzajemnością. Co tu dużo mówić: nasza grupa – mniej więcej 8 osób na 40 wszystkich uczestników szkolenia bardzo polubiła się przez ten rok, choć widywaliśmy się tylko 2 dni w miesiącu.

Tym razem po raz pierwszy mieliśmy okazję i czas, żeby porozmawiać prywatnie. W pewnym momencie zapytałam ich, czy zgodzą się odpowiedzieć ad hoc na jedno pytanie. Zgodzili się.

-Kim jesteś? – zapytałam po kolei każdego z nich.

Odpowiedzi były przeróżne.

  • Jestem człowiekiem.
  • Jestem matką.
  • Jestem Polakiem.
  • Jestem obywatelem świata.
  • Jestem grafikiem.
- Jestem społecznikiem.
  • Jestem szczęśliwa.
  • Jestem sobą.

Długo gadaliśmy na temat tego pytania i naszych odpowiedzi. I tego, co jest dla nas najważniejsze i co jest naszym indywidualnym Punktem Bifurkacji – czyli „punktem, skąd rozchodzą się wszystkie sensy” (moje ulubione określenie zaczerpnięte ze sztuki młodego białoruskiego dramaturga Pawła Priażki).

Uznaliśmy wspólnie, że najlepsza odpowiedź to: „ Jestem SOBĄ”, choć przekonanie, że ktoś czuje się SZCZĘŚLIWY też jest mocne. Najlepiej może te dwa określenia ze sobą połączyć. Rozmawialiśmy o problemach, potrzebach, marzeniach, uczuciach – wszystkim, co składa się na sens naszego życia.

W pewnym momencie przypomniałam sobie metodę ABCD– rozwoju społeczności w oparciu o zasoby. Nie znali tej koncepcji. To metoda znakomicie pasująca do naszych refleksji. Idealnie dopasowana też do ludzi, którzy działają lub chcą działać na rzecz jakiejkolwiek społeczności. W mojej opinii poprawia jakość całego życia, również bardzo osobistego.

Zacznijmy jednak od kilku pytań do Was, Drodzy Czytelnicy.

Co myślicie o szczęściu? Czy zależy od nas, czy spada z nieba? A może dziedziczy się w genach? Czy szczęśliwe dzieciństwo gwarantuje szczęście? Czy można mówić o stanie permanentnego szczęścia? Czy poczucie naszego szczęścia może unieszczęśliwiać innych?

A co myślicie o takich stwierdzeniach?

  • Nie cierpię swojej roboty.
  • Znowu mnie dobił dzisiejszy dzień.
  • Nienawidzę tam chodzić, a dziś dopiero poniedziałek.
  • Zaczynam szukać ogłoszeń i zmieniam pracę!

Jak wielu wokół nas jest ludzi, którzy nie cierpią tego, co robią? Narzekają na pracę, naukę, obowiązki, codziennie zajęcia, odcinając je grubą kreską od tej sfery ich życia, która jest tego zupełnym przeciwieństwem. Do tej przyjaznej sfery odpoczynku, bezpieczeństwa, swobody wracamy chętnie, liczymy dni, godziny do weekendu, urlopu, wyjazdu, czasu z rodziną, spotkania z przyjaciółmi. Bo to jest coś naszego, kolorowego, a tamto jest szare lub czarne i tamtego nie cierpimy. I z biegiem dni, a czasem lat, coraz bardziej koncentrujemy się na poczuciu braku.

Autorzy publikacji Model ABCD (Asset-Based Community Development): Mike Green, Henry Moore i John O’Brien proponują zamianę widzenia społeczności, aby zamiast problemów i deficytów zobaczyć zasoby i potencjały. Przekonują, że zawsze istnieje lokalna trudność (świadomie rezygnują ze słowa „problem”), na rozwiązaniu której zależy im na tyle, że zaczną działać. Ale jest jeden warunek – to musi być kwestia wypływająca od nich samych, z ich potrzeb i oczekiwań, a nie narzucona z zewnątrz.

Podczas warsztatów, jakie prowadzę, proszę uczestników o wskazanie ich talentów. Ludzie zawsze czują się zaskoczeni liczbą talentów, jakimi są obdarzeni. Często ich talenty utknęły gdzieś w dzieciństwie i zostały zapomniane.

Albo ktoś wcześniej młodym ludziom wmówił, że są do niczego, mają dwie lewe ręce, w ogóle nie są kreatywni itd. Zawsze z przyjemnością obserwuję, jak pulsuje energia podczas takich rozmów o przypomnianych talentach. Kiedy wspólnie połączymy łańcuch talentów wypisanych na kolorowych paskach, uczestnicy przeżywają coś w rodzaju olśnienia. Nieraz odkrywają też wcześniej nieznane im talenty i zdolności u ludzi, których znają od wielu lat. Mogą od teraz zaangażować się w poszczególne działania, które są polem do popisu dla ich talentów. Jedna z uczestniczek warsztatów, które prowadziłam jesienią, przypomniała sobie, jak bardzo lubiła kiedyś pisać wiersze. Wieczorem po szkoleniu napisała w domu dwa piękne utwory poetyckie, odczytała je następnego ranka wszystkim głośno. Ale była szczęśliwa! Po aplauzie grupy zdecydowała się wysłać wiersze na konkurs literacki. Została jedną z laureatek.

Metoda ABCD, popularyzowana w Polsce dzięki Centrum Wspierania Aktywności Lokalnej CAL, jest o wiele szersza niż mój mały osobisty punkt widzenia. Autorzy ABCD twierdzą, że to obywatele stanowią podstawowy zasób i są katalizatorami zasobów w lokalnych społecznościach.

  • Żaden pracownik na etacie, żadna instytucja, korporacja ani rząd, nie zastąpią mocy, kreatywności i adekwatności produktywnych mieszkańców. Dlatego też ABCD polega, w praktyce, na budowaniu społeczności wokół obywateli – czytamy w książce. A potem:
  • Liderzy nie mogą być na szczycie piramidy, a obywatele na samym jej dole. Liderzy powinni być w środku, wraz z innymi partnerami.

Od wielu lat pracuję na rzecz społeczności, starając się uciekając od hierarchii, klanów i piramid. Szukam partnerów, z którymi wymieniam się zasobami. Podsumowując moją pracę i wiele zajęć, jakich się podejmuję, mogę powiedzieć, że dają mi poczucie szczęścia i nie męczą. Idę tam rześka i cieszę się na spotkanie z ludźmi. I wszystko to nie jest sprzeczne z moimi wartościami życiowymi i rodziną. Raczej się uzupełnia. W efekcie mój świat nie dzieli się na szary i męczący – ten od obowiązków i ten kolorowy i pachnący – od życia poza obowiązkami. Kocham to, co robię i robię to, co kocham. Z wiekiem mi to nie mija.

Prosty przepis to dostrzeganie – nawet w zaskakujących i trudnych sytuacjach – możliwości, a nie problemów. Gdy odkrywamy to, czym dysponujemy znajdujemy siłę i stajemy się bardziej twórczy. Szukajmy też tego w innych: w dzieciach, małżonkach, przyjaciołach, współpracownikach. Odkrywajmy ich potencjały, a nie skupiajmy się na brakach. Zamiast wybrać drogę potrzeb – czego nam brakuje, wybierajmy drogę środków – co mamy, czym dysponujemy i co jest w naszym zasięgu. Ja wykorzystuję swoją siłę do realizacji marzeń. A problemy? Są, oczywiście, ale nie dołują. Są szansą na zmianę. Oczywiście w oparciu o zasoby, talenty i zdolności, a nie braki.

Kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że to właśnie istota nowego modelu rozwoju społeczności w oparciu o zasoby Model ABCD. Nie wiedziałam, że używałam tej metody od kilkudziesięciu lat. 🙂
Mama Nishki

 
Komentarze

faktycznie, najważniejsze to robić to co się lubi wtedy praca nie męczy a idzie się do niej z przyjemnością 🙂

kurczę, naprawde swietny tekst, czytalam go z wielka przyjemnoscia, tak to juz jest ze latwiej patrzec na to czego nam brakuje niz na to co mamy, mam nadzieje ze od tej pory bede podchodzic do zycia inaczej 🙂

święte słowa, postaram się zmienić swoje nastawienie ale wiadomo jak wygląda ta polska mentalność 😉

o talentach też już słyszałam w innym ujęciu niż standardowe, i muszę przyznać,że mi się podoba. fajnie, że można się czegoś nowego jeszcze dowiedzieć 😉

heheh dobry tekst ale jak to w życiu jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma 😉

prawda jest taka, że wiele zależy po prostu od naszego nastawienia – jeśli podchodzimy do czegoś pozytywnie to jest nam łatwiej, a jak z góry zakładamy najgorsze rzeczy to wiadamo – deprecha i same niefajne rzeczy

bardzo podoba mi sie to podejscie, sama musze zaczac praktykowac 🙂

oj tak, bardzo trafiony artykuł. w każdej sytuacji należy szukać pozytywów, wtedy życie od razu jest łatwiejsze i przyjemniejsze 😉

zdecydowanie tak, to co lubimy robić przychodzi nam o wiele szybciej i prościej. jeśli tak jest z pracą to niczego więcej do szczęścia nie potrzeba 😉

myśle że właśnie drogą do szcześcia jest zaakcpetowanie a wręcz pokochanie swoich zajęć, tego co się robi, wtedy możemy poczuć satysfakcje i zadowolenie z życia 😉

postanowienie noworoczne – pokochac swoje zycie i obowiazki !! 😉

myślę że warto robić wszystko w zgodzie ze sobą i swoim szczęściem 🙂

jak człowiek polubi swoje obowiązki to jakoś tak łatwiej się do nich zabrać i nie jest to takie męczące 🙂

Robic to co się lubi to podstawa dobrego samopoczucia, humoru i chęci do pracy 😀

Zostaw odpowiedź