Pracownicy Impela inspirują – jego życiem rządzi wiatr

MACIEJ ŚWIĘCICKI_800

Zazwyczaj surferzy pływają z dużą prędkością, skaczą na kilka metrów w górę, wykonują obroty, często też wpadają do niej po nieudanym tricku… Jednym z nich jest Maciej Święcicki, Menadżer ds. obsługi gwarancyjnej, z Grupą Impel związany od 2 lat.

Byłam w tym roku na urlopie w Portugalii. Na jednej z plaż w bardzo wietrzny dzień, przy zakazie kąpieli, raj mieli właśnie kitesurferzy. Nie słuchali gwizdania ratownika, tylko wbiegali do wody i łapali wiatr. To wygląda na naprawdę niebezpieczny, wymagający sport…

A jest całkiem odwrotnie, bo kitesurfing to naprawdę bezpieczny sport. Warunek jest oczywiście jeden – rozsądek. Choć to może wyglądać niebezpiecznie, szczególnie gdy przypatrujemy się z boku. Zazwyczaj surferzy pływają z dużą prędkością, skaczą na kilka metrów w górę, wykonują obroty, często też wpadają do niej po nieudanym tricku. Na szczęście z pozycji kitesurfera sprawa wygląda bardziej przyjemnie. Ten sport sprawia masę radości, pomaga w pełni się zrelaksować. Czuje się bliskość natury i często jest tak, że jesteś tylko Ty, wiatr i woda. To niesamowite uczucie.

W jakich okolicznościach spotkałeś się z tym sportem i jak zacząłeś swoją przygodę?

Pierwszy raz kitesurfing zobaczyłem w telewizji. Podobnie jak Ty pomyślałem, że świetnie to wygląda, ale to sport ekstremalny i to nie dla mnie, bo pewnie niebezpieczny. Na żywo zetknąłem się z kajtem w 2009 roku w Jastarni. Z dużym zdziwieniem patrzyłem na ludzi, ubranych w pianki i kolorowe szorty, którzy wychodzi  na wodę z latawcami, gdy wczasowicze uciekali do domów przed deszczem i wiatrem (śmiech). Wtedy też pomyślałem, że to sport nie dla mnie.

Aż tu nagle…?

Dwa lata później pojechałem z przyjaciółmi na wyjazd narciarski w Alpy. Siedząc na kanapie wyciągu, koleżanka rzuciła hasło, że jej przyjaciółka ma szkołę kitesurfingu na Sardynii, że wybiera się tam w maju i czy nie chcielibyśmy się przyłączyć. Jakoś tak wyszło, że jeszcze na drugi dzień kupiliśmy bilety lotnicze i klamka zapadła. Pomyślałem, że skoro dziewczyna się będzie uczyć to może i ja spróbuję… Na Sardynii zakochałem się w kitesurfingu. Piękne okoliczności przyrody, ciekawi ludzie, super atmosfera… Pierwsze kroki do dziś wspominam bardzo miło.

Co jest kluczowe w kitesurfingu? Silne ręce, bycie zwinnym?

W kitesurfingu kluczowe są chęci. Jeśli chcesz, to się nauczysz. Pierwsze 2 godziny na wodzie to często walka z latawcem i niekontrolowane skoki, które są świetną zabawą. Po 2 godzinach zazwyczaj kontroluje się już latawiec, a on ciągnie w tę stronę, którą chcesz. Gdy pierwszy raz na nogi założysz deskę, nie ma już odwrotu. Nie znam osoby, która zrezygnowałaby z nauki po pierwszych kilku ślizgach.

Aby kitesurfing był bezpieczny, trzeba dobrze poznać podstawy dotyczące obsługi latawca, kierunków i zachowania wiatru, zachowania się na wodzie w kryzysowych sytuacjach. Ważne jest to, aby nie zaczynać samemu, bo wtedy można sobie zrobić dużą krzywdę. Latawiec generuje niesamowitą moc, która potrafi unieść człowieka na 10-15 metrów w górę. Doświadczony instruktor jest gwarantem bezpiecznej nauki. Po 10 godzinnym kursie raczej nie zrobimy krzywdy sobie ani innym surferom.

Co ciekawe, kitesurfing nie wymaga dużej siły rąk. Moim instruktorem była drobna dziewczyna, która nie używała w ogóle siły do sterowania latawca. Głównym czynnikiem jest technika. Dlatego tak ważne jest, aby instruktor pokazał nam jej tajniki. Oczywiście, ogólna sprawność fizyczna ułatwia uprawianie tego sportu, ale nie ma większych ograniczeń wiekowych ani wagowych. Znam surfera, który naukę kajta zaczął w wieku 62 lat. Mój kolega ważący 130 kg również pływa na kajcie, więc ograniczeń praktycznie nie ma.

Czy przydarzyły Ci się jakieś ekstremalne sytuacje, niebezpieczne, nietuzinkowe?

Po roku nauki, gdy poczułem się zbyt pewnie i oczywiście zachowałem się mało rozsądnie, zdarzyła mi się dość niebezpieczna sytuacja. Nieodpowiednio dobrałem latawiec do panujących warunków, nie posłuchałem się instruktora, który odradzał mi wyjście na wodę. Wypłynęliśmy kutrem na środek Zatoki Puckiej. Tam, na małej wysepce, startowaliśmy latawce. Podmuch wiatru zwiał mnie na bardzo głęboką wodę. Bardzo silny wiatr sprawił, że musiałem wykonać Zrywkę, jeden z systemów bezpieczeństwa. Deska odpłynęła daleko. Na szczęście kuter przypłynął po mnie, pozbierał sprzęt i cała sytuacja zakończyła się szczęśliwie, ale zrozumiałem wtedy, jak odpowiedzialny jest to sport i nabrałem dużej pokory do sił natury. Od tamtej pory pływam tylko w warunkach bezpiecznych.

Kitesurfing można uprawiać cały rok czy to sport sezonowy?

Tak, ale trzeba trochę się przemieszczać po świecie. W różnych miejscach wieje o różnych porach. Początkiem roku świetną opcją jest Zanzibar, na wiosnę jest wiele miejsc w Europie gdzie wieje: Sardynia, Sycylia, Cypr. Latem idealny jest Półwysep Helski, jesienią Brazylia, Egipt, Fuertaventura lub Rodos.

Czy w Polsce w grę wchodzi tylko Hel?

To mekka kitesurfingu. Dobre warunki wiatrowe, płytka i płaska woda sprawiają, że Zatoka Pucka latem jest jednym z najlepszych miejsc na świecie do nauki kitesurfingu. Moim ukochanym miejscem jest Jastarnia, którą traktuję jak drugi dom. Dwa lata temu spędziłem tam cały sezon pływając na kajcie i grając koncerty.

Jeśli chodzi o inne rejony naszego kraju, blisko Wrocławia jest zbiornik wodny Mietków, gdzie czasem bywają dobre warunki do pływania. Pływać można też w rejonie Szczecina i Łeby.

Jakie rady dałbyś osobom, które chciałyby spróbować tego sportu?

Najważniejsze to uczyć się tylko pod opieką wykwalifikowanego instruktora. Polecam kursy latem na Helu. Można tam wykupić kurs w szkole kitesurfingu. To najlepszy i zarazem najtańszy sposób na start. Wyjazd nie kosztuje wiele, kursy są zdecydowanie tańsze niż za granicą, uczymy się po polsku. Jedynym minusem jest niestabilna pogoda, czasem pływamy w słońcu i ciepłej wodzie, a czasem w grubej piance przy zachmurzonym niebie.

Dla tych, którzy mają troszkę więcej funduszy, dobrym rozwiązaniem jest El Gouna w Egipcie. Tam ciepło jest praktycznie cały rok, ciepła woda i słońce sprawiają, że nauka jest zdecydowanie przyjemniejsza.

Chciałbym tylko ostrzec wszystkich, którzy chcą spróbować kitesurfingu. Po kilku godzinach na wodzie życiem zaczyna rządzić wiatr. Uzależniamy się od codziennego sprawdzania prognozy wiatrowej, a kierunek wyjazdów wakacyjnych determinuje to, czy na miejscu można pływać na kajcie (śmiech).

 

Autor: Natalia Rybacka, Specjalista ds. PR, Impel S.A.

 
Komentarze

fajna sprawa, zazdroszczę umiejętności! ja niestety mam za dużego pietra żeby chociaż spróbować…

Kozak! Też myślałem o czymś takim ale póki co to dla mnie za duży extreme.

woow jestem pod na prawde wielkim wrażeniem. bardzo interesujacy i inspirujący wywiad

Zostaw odpowiedź