Rozmowa o pracę – czy bycie geekiem może się przydać? Zwierz popkulturalny – zpopk.pl

Rozmowa o pracę geek

 

Do niedawna wydawało się, że jeśli wieczorami malujecie figurki i znacie dokładną kolejność, w jakiej należy czytać książki z uniwersum Gwiezdnych Wojen, to lepiej żebyście tę wiedzę zatrzymali dla siebie – a w każdym razie pod żadnym pozorem nie zdradzili się z nią na rozmowie kwalifikacyjnej. Czasy się jednak zmieniają, bycie geekiem* staje się popularne i może się okazać, że nasze popkulturalne pasje pomogą nam zabłysnąć na rozmowie kwalifikacyjnej.

Przez planszówkę do serca pracodawcy

Kilka tygodni temu rozmawiałam z koleżanką, która wybrała się na rozmowę o pracę jako programistka. Po konkretnych pytaniach dotyczących jej umiejętności prowadząca rozmowę specjalistka od rekrutacji zaczęła rozmawiać z nią o jej hobby – grach planszowych. Moja koleżanka wspominała tę część rozmowy bardzo dobrze. Czuła się pewnie, opowiadając o swoich ulubionych planszówkach, a prowadząca rekrutację przedstawicielka firmy też lubiła spędzać po pracy czas na graniu. Nieco stresująca rozmowa szybko zamieniła się w przyjemną pogawędkę na temat, w którym koleżanka – od lat zbierająca gry planszowe – miała sporo do powiedzenia. Kiedy opowiadała mi o tej rozmowie, była nieco zaskoczona: „Nigdy nie spodziewałam się, że moje zamiłowanie do planszówek będzie tak pomocne w zdobywaniu pracy”.

Coś więcej niż: “lubię seriale”

Tymczasem geekowskie hobby mogą pomóc. W końcu co lepiej świadczy o naszym zaangażowaniu, niż opowiadanie o czymś, co naprawdę nas pasjonuje?

Co prawda posiadanie hobby nie jest obowiązkowe, ale jednocześnie – pracodawca chciałby się o nas dowiedzieć czegoś więcej, niż tylko gdzie pracowaliśmy.

Wpisując w – znienawidzoną przez wielu starających się o pracę – sekcję „hobby” rzeczy banalne, takie jak „film”, „serial” czy „fotografia”, często możemy wydać się ludźmi, których w życiu mało co interesuje.

Kiedy w tej samej rubryce napiszemy prawdę o tym, że zajmujemy się po godzinach malowaniem figurek do Warhammera 40000, znamy się dobrze na mitologii elfów z powieści Tolkiena czy uwielbiamy komiksy superbohaterskie, to  jawimy się jako dużo ciekawsi ludzie. A przynajmniej tacy, którzy mają w życiu jakieś zainteresowania poza pracą.

Co o tobie mówi twoja pasja

Nie chodzi jedynie o zrobienie dobrego wrażenia w CV. Geekowskie pasje potrafią dużo powiedzieć o naszym charakterze. Wbrew temu, co kiedyś myślano, zamiłowanie do popkultury wcale nie musi oznaczać niedojrzałości. Jeśli spędzamy godziny na malowaniu figurek, można przypuszczać, że jesteśmy dokładni i cierpliwi. Lubimy grać w kooperacyjne gry planszowe – dobrze odnajdujemy się w pracy w grupie.

Nawet fakt, że umiemy przez kilkanaście minut opowiadać o swoich ulubionych filmach czy bohaterach, pokazuje, jak potrafimy się zaangażować w interesujący nas temat. No i trzeba powiedzieć, że przyznanie się do przeczytaniu 50 książek z uniwersum Gwiezdnych Wojen to przejaw odwagi.

Pomiędzy Star Trekiem a Star Wars

Co więcej, dziś ludzie – nawet niezwiązani z fandomami – zaczynają orientować się w świecie geekowskich zainteresowań, a to oznacza, że w czasie rozmowy możemy dostać konkretne pytanie o ulubionego bohatera czy film, albo wręcz prośbę o uzasadnienie, dlaczego interesuje nas Star Trek, a nie Star Wars. To, jak będziemy umieli uargumentować swoje stanowisko, czy po prostu opowiedzieć o źródłach swojej pasji, całkiem dużo powie rekruterowi o tym, jak potrafimy przedstawić swoje racje, jak odnosimy się do kontrowersyjnych stwierdzeń, w końcu – ile mamy w głowie.

Z elfickiego nikt mnie nie zagnie

Jednocześnie rozmowa o geekowskich pasjach to bardzo komfortowa sytuacja także dla nas. Moja koleżanka z radością rozmawiała o planszówkach. Z nieco zestresowanej osoby starającej się o nową pracę zamieniła się w specjalistkę. W końcu gra od lat, interesuje się nowościami, jej półki uginają się od kupowanych nałogowo gier. Nie musi się bać, że ktoś ją zagnie, rzuci jakimś trudnym pytaniem. Jako zapalona graczka zna specjalistyczne sformułowania i nie ma problemu z tytułami, wydawnictwami czy nazwiskami twórców. Innymi słowy może być – niezależnie od doświadczenia zawodowego – choć przez chwilę ekspertem. W żadnym temacie się tak nie błyszczy jak w tym, który jest najbliższy naszemu sercu. Prawda jest taka, że czasem najlepiej znamy się na rodzajach statków kosmicznych w Star Treku.

Ja czyli geek

Przede wszystkim jednak o geekowskich hobby warto mówić, żeby nie udawać, że jest się kimś innym. Po co kryć się za dorosłymi, nudnymi zainteresowaniami? Dlaczego taić, że spędziliśmy weekend, szyjąc strój na kolejny zlot miłośników fantastyki? W końcu zależy nam na tym, by pracodawca przyjął do pracy nas – lubiących grać w planszówki, biegających na nocne pokazy filmów superbohaterskich geeków, a nie jakąś naszą rzekomo lepszą, „doroślejszą” wersję, która nie jest nawet w połowie tak ciekawa jak my.

 

*Geekgik – człowiek, który dąży do pogłębiania swojej wiedzy i umiejętności w jakiejś dziedzinie w stopniu daleko wykraczającym poza zwykłe hobby. W żargonie komputerowym na eksperta komputerowego używa się takich określeń jak: czarodziej, szaman, guru, wizard, geek, gik (za: wikipedia.pl)

Autor: Katarzyna Czajka-Kominiarczuk – z wykształcenia historyk, pracuje w dziale dokumentacji Tygodnika Polityka. Po godzinach jako Zwierz pisze bloga o filmach, serialach i wszystkim, co w popkulturze piszczy.

 
Komentarze

Brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź