Studiuj z głową. 7 rad na ciężkie czasy – Joanna Pachla – wyrwanezkontekstu.pl 

800

Ponoć studia to najpiękniejszy okres w życiu człowieka. Natomiast mnie od razu przypomina się stary, dobry dowcip: „W przedszkolu marzyłem o szkole. W szkole marzyłem o studiach. Na studiach marzyłem o pracy. Co mi się, u licha, w tym przedszkolu nie podobało”?

Natomiast prawda jest taka, że studia to całkiem przyjemny etap przejściowy. Taki, który trzyma nas już w ryzach nieco mocniej niż czasy liceum (i nie straszy wizją matury!), za to jest stosunkowo miękkim lądowaniem przed koniecznością smutnego zderzenia się z polskim rynkiem pracy. Słowem – lubić się da! A dla tych z Was, którzy ciągle mają go przed sobą, mam dziś garść uniwersalnych rad. Trochę z przymrużeniem oka, choć na co niektóre studenckie wybryki wypadałoby przymykać te oczy już całkiem.

A zatem – co wiem o studiach z perspektywy czasu?

1.Studia nie zając, nie uciekną

Dlatego jeśli nie wiesz, co tak właściwie chciałbyś w życiu robić, zrób sobie rok przerwy i spędź go czy to w kraju, zaliczając pierwsze praktyki, czy to szlifując język gdzieś za granicą. Bo życie to nie ruletka, tu nie ma sensu obstawiać niczego na ślepo. Pewnie, że możesz złapać się za pierwszy lepszy kierunek, tylko istnieje ryzyko, że nie dość, że wynudzisz się na nim za dwóch, to i po którymś roku dopadnie Cię takie zniechęcenie, że zapakujesz się w karton i polecisz z misją ratunkową na Marsa. Dlatego pamiętaj, że nic na siłę. Czasem lepiej rok wagarować, niż kilka lat żałować.

Poza tym zastanów się, co lepiej będzie wyglądać w Twoim CV. Jasne, że są zawody, w których studia to absolutna podstawa, a należą do nich m.in. prawo czy medycyna. Wtedy nie ma co się mazać i najlepiej od razu zakasać rękawy. Jeśli jednak marzy Ci się mniej wymagający zawód, albo – jeszcze lepiej – chcesz być humanistą tudzież artystą, to może daj sobie na wstrzymanie i pomyśl przez ten rok, co będzie dla Ciebie najlepsze? Tylko nie przeleż go do góry brzuchem – zwiedzaj, czytaj, oglądaj. Chłoń świat, szukaj dla siebie ścieżek, inspiracji, rozwiązań. Boisz się, że później ciężko będzie Ci wrócić do nauki? Najpewniej masz rację. Natomiast to, że coś jest ciężkie, nie znaczy jeszcze, że jest niewykonalne.

2. Idź za radą mamy tylko wtedy, kiedy każe Ci nosić zimą czapkę

Idę o zakład, że Twoja mama to cudowna kobieta – ale nie znaczy to, że musisz podzielać jej gust. Wybrała za Ciebie kierunek studiów, miasto, a może nawet uczelnię? Super, tylko że funkcjonować na nich będziesz musiał Ty. Chciałeś zakosztować życia w akademiku, ale mama sugeruje pokoik u starszej pani i cieplutką, pachnącą żurkiem stancję? Ekstra, ale wyobraź sobie, że chcesz tam zorganizować imprezę albo choćby przenocować chłopaka lub dziewczynę. W końcu mama uważa, że powinieneś zostać saperem, tak jak ojciec i dziadek? Na pierwszy rzut oka – bomba! Ale w praniu może okazać się, że jednak niewypał.

Dlatego skorzystaj z tego, że możesz sam o sobie stanowić i podejmuj takie decyzje, które będą zgodne z Twoim własnym światopoglądem. Chcesz być informatykiem? Cyrkowcem? Policjantem? Budować studnie w Afryce? Każda droga jest tak samo dobra, o ile przynosi Ci szczęście.

3. Jak kochać, to księcia. Jak kraść, to miliony

Marzy Ci się zawód lekarza, ale boisz się, że położy Cię pierwsza sesja? Chcesz być strażakiem, ale nie wiesz, czy podołasz na teście sprawnościowym? A może chcesz studiować najbardziej nieprzydatną na świecie łacinę, tylko nie wiesz, jak powiedzieć o tym rodzicom? To ja powiem Ci jedno, jak to ujął kiedyś ktoś mądry: stojący w porcie statek jest bezpieczny, ale statków nie buduje się po to, aby stały w portach.

Dlatego stawiaj przed sobą wyzwania i cele, dąż do nich i dzielnie je realizuj. Pewnie kilka razy noga Ci się powinie, ale sztuką nie jest to, aby nigdy nie upaść, ale by po każdym upadku podnieść się i dzielnie otrzepać kolana. Dlatego nie wybieraj złotego środka, nie umniejszaj swojemu talentowi ani kompetencjom. Mierz wysoko – bo jak spaść, to z wysokiego konia! I nigdy, ale to nigdy nie bój się porażek, bo studia to i tak pikuś w stosunku do tego, co czeka Cię na rynku pracy – na tym tle uczelnia powinna jawić Ci się jak dmuchany zamek, dopiero później zacznie się prawdziwa wojna.

4. Nie słuchaj ludzi. Chyba że mówią, gdzie jest tanie ksero

Ludzie lubią narzekać i straszyć. W zimie jest im za zimno, w lecie za gorąco, na studiach za ciężko, a w akademikach za głośno. Oni pierwsi wiedzą, że sobie nie poradzisz, mówią Ci, jak masz się przygotowywać do egzaminów, których profesorów unikać i jak smarować bułkę pasztetem, żeby smakowało najlepiej. Tymczasem o wiele mądrzej jest przestać o wszystko pytać i posłuchać wyłącznie siebie.

Mówią Ci, że lepiej przez studia mieszkać z rodzicami? Bo uprane, ugotowane i za czynsz nie trzeba płacić? Przecież urok studiowania polega też na tym, że uczysz się żyć na własną rękę! Mówią, że przez 5 lat z książek bankowo nie wyjdziesz? A ja idę o zakład, że poznasz tylu ludzi, że ledwo pomieściłby ich Stadion Narodowy! A może mówią, że bez studiów jesteś zerem? To idź do pracy i zarób pierwsze pieniądze, które zderzysz później z zerem na ich świecącym pustkami koncie.

5. Ze studiami jest jak z pierwszą miłością – zawsze można je rzucić

Studia to nie sielanka. Wbrew pozorom, tam zwykle naprawdę trzeba się uczyć. W praktyce oznacza to, że tracisz na teorię 5 lat swojego cennego życia, które mógłbyś spędzić na Bali albo nawet w Polsce, rozkręcając swój własny biznes. Do tego wkuwasz rzeczy, które najpewniej w życiu do niczego Ci się nie przydadzą i trwonisz oszczędności rodziców na kserowanie notatek, których i tak się nie nauczysz. Co więcej, ryzykujesz, że to, czego się nauczysz, nie przyniesie Ci żadnych pieniędzy. A także, że finalnie wcale Ci się nie spodoba.

Dlatego dobrze jest wiedzieć, że studia to ryzyko i z pełną tego świadomością to ryzyko albo podjąć, albo odrzucić. Natomiast jeśli już się na nie dostałeś i po którymś semestrze przyszła refleksja, że to nie to, to nie bój się uciekać, gdzie pieprz rośnie. Rzucenie studiów to dzisiaj żaden wstyd, a Ty nie jesteś Jagną, żeby wywieźli Cię za to ze wsi na wozie pełnym gnoju.

6. Bądź jak Steve Jobs

I nie chodzi bynajmniej o to, żebyś całe życie nosił golfy w tym samym kolorze. Chodzi o to, byś wiedział, co jest dla Ciebie najlepsze. Masz świetny pomysł na biznes? Rzuć studia albo nie podejmuj ich wcale. Zrealizuj swój plan, zanim zrobi to za Ciebie ktoś inny. Historia pokazuje, że ludzie sukcesu nie zawsze mogli pochwalić się renomowanymi papierami. Steve Jobs, Richard Branson, Walt Disney, Quentin Tarantino – żaden z nich nie skończył studiów, za to każdy wiedział, że sam talent to za mało, a na sukces trzeba przede wszystkim bardzo ciężko pracować.

Jeśli jednak nie widzisz się w roli wizjonera, nie czujesz jak Iron Man, że możesz zmienić losy świata, to… zapisz się lepiej na studia. Może nie od razu dostaniesz po nich pracę życia, ale czy dostaniesz ją dzisiaj bez studiów? Wyobraź sobie, że na Twoje miejsce będzie jeszcze 99 innych kandydatów. Jasne, że wygra tylko jeden, ale jakie są szanse, że będziesz to akurat Ty – ten rodzynek tudzież czarna owca, która jako jedyna nie skończyła studiów?

7. Szukaj realnych sposobów, a nie lampy Aladyna

Wszyscy znamy niezawodne sposoby na szczęście: czterolistna koniczyna, pieniążek wrzucony do fontanny, polizanie w jaskini zaczarowanej skały. Tymczasem proponuję prostszy: wziąć się mocno za siebie. Pamiętać, że marzenia się nie spełniają, marzenia samemu się spełnia. Dlatego jeśli całe życie marzysz, żeby zostać lekarzem, nie daj się wykopać, bo uwalisz ten sam egzamin piąty raz z rzędu. Znam takich, którzy zdawali razy i po dwanaście. Jeżeli nie masz pieniędzy, studiuj zaocznie i idź od razu do pracy – sama ciągnęłam pracę i dwa kierunki dzienne, więc naprawdę, da się.

Nauka jest całym Twoim światem? Ubiegaj się o stypendia, które w czarnej godzinie będą minimalnym choćby wsparciem. Uwielbiasz angielski, ale Twoim marzeniem jest też AWF? Naprawdę, da się studiować obydwa! Wszystkie Twoje cele, marzenia, obawy i lęki zależą tak naprawdę wyłącznie od Ciebie. Dlatego zawsze bierz życie w swoje ręce w myśl jednej, świętej zasady: Ten, kto nie chce, zawsze znajdzie powód. Ten, kto chce, zawsze znajdzie sposób.

Powodzenia!

 
Komentarze

Tego mi dziś było trzeba, bo waham się czy rzucać studia w Polsce ( które czasami mogę określić jako żart) i brać kredyt studencki w Anglii i zacząć je tam od nowa, co jest moim marzeniem. Czasem przeczytanie odpowiednich rzeczy w odpowiednim czasie motywuje człowieka do działania 🙂

Tego mi dziś było trzeba, bo waham się czy rzucać studia w Polsce ( które czasami mogę określić jako żart) i brać kredyt studencki w Anglii i zacząć je tam od nowa, co jest moim marzeniem. Czasem przeczytanie odpowiednich rzeczy w odpowiednim czasie motywuje człowieka do działania 🙂

czas studiów to najpiękniejszy czas… chętnie bym do niego wróciła!

przy wyborze kierunku studiów trzeba być egoistą i myśleć tylko o sobie i o tym co jest dla nas najlepsze

bardzo, fajny mądry artykuł! czasami studia to nie jest jedyne i najlepsze wyjście, warto spróbować własnych sił i zrobić coś samemu 🙂

uwazam ze warto zrobic sobie rok przerwy po maturze, odpoczac, nabrac sil, zdecydowac na spokojnie i upewnic sie w swojej decyzji zeby pozniej nie załować

zawsze słyszałam że studia są takie ważne i bez nich ani rusz, jednak teraz tak naprawdę najażniejszy jest pomysł na siebie i biznes

myślę że najważniejsze to iść za głosem serca i robić to co się kocha

niestety nie zawsze jest tak, że studnia nie zając. jestem najlepszym przykładem na to, że jak się czegoś nie zrobi od razu to nie zrobi się tego w ogóle 🙁

to znaczy ze stereotypy mowiace o koniecznosci skonczenia studiów sa juz dawno nieaktualne!

grunt to wierzyć w siebie, iść śmiało z podniesioną głową i przeć do przodu z realizacją swoich marzeń 🙂

fajnie napisany tekst – z taką humorystyczną nutką 🙂 przyjemnie i lekko sie czyta

Oj tak zawsze trzeba mierzyć wysoko, żeby w razie czego było z czego spadać 😉

grunt to iść za głosem serca 😉

Zostaw odpowiedź