WYWIAD: Anna Baran – coach. Coaching nie jest lekiem na wszystko.

AB_fota

O coachingu słyszy się od kilku lat coraz więcej. Czy to metoda rozwoju zarezerwowana jedynie dla specjalistów wysokiej klasy i menedżerów? Kto może skorzystać z coachingu? Kiedy się na to zdecydować? Na czym polega sesja coachingowa i ile to tak naprawdę kosztuje? Na nasze pytania odpowiada Anna Baran, psycholog, akredytowany coach ICF (International Coach Federation).

Blog Impel: Pani Anno, czym jest w zasadzie ten cały coaching?

Anna Baran: Coaching to nic innego jak rozmowa, ale nie taka zwyczajna, światopoglądowa. To rozmowa, której celem jest pomoc Klientowi w dokonaniu zmiany w jego życiu. Coach nie doradza Klientowi co należy zrobić, nie jest mentorem, który powie dlaczego coś zrobić, ani też ekspertem mówiącym jak coś zrobić. Jego zadaniem jest towarzyszyć Klientowi w samodzielnym odkryciu własnych zasobów, zobaczeniu swojej sytuacji z innej perspektywy, poszukaniu nowych rozwiązań po to, aby wprowadzić pożądaną zmianę w życiu.

A czego ta zmiana dotyczy?

To zależy od tego, z czym przychodzi Klient. To może być zmiana pracy, zawodu, partnera, po zmianę nawyków czy też jakiegoś innego aspektu funkcjonowania, który Klientowi przeszkadza i chce go zmienić. Chodzi o to, aby Klient rzeczywiście chciał tej zmiany i aby była ona trwała.

Czyli to nie jest jedynie zmiana w obrębie kariery zawodowej? Można również coachować np. rzucanie palenia?

Ależ oczywiście. Coaching ze świata sportu przeniknął do świata biznesu jako tzw. executive coaching, skupiający się głównie na pracy z wyższą kadrą menedżerską, która miała na celu pracę nad celami zawodowymi. Z czasem jednak ewoluował w kierunku tzw. life coachingu i tu już zajmujemy się różnymi obszarami życia pozazawodowego. Nie można jednak tych dwóch form coachingu oddzielić od siebie grubą kreską, gdyż życie zawodowe i osobiste wzajemnie się przenikają. To kim jesteśmy, jakie mamy wartości, cele, ambicje, wewnętrzne motywacje, ma wpływ na to jak wykonujemy swoją pracę. Jesteśmy całością, dlatego nawet podczas executive coachingu mogą pojawić się sprawy osobiste i nie da się ich tak po prostu zamieść pod dywan, gdyż to one właśnie mogą być kluczową przyczyną braku efektywności zawodowej. I odwrotnie. Klient przychodzi z tematem osobistym np. chęcią rzucenia palenia, a okazuje się, że pewne aspekty pracy, którą wykonuje są główną przyczyną trudności w rzuceniu nałogu. Chodzi o to, aby Klient to zobaczył, uświadomił sobie, bo tylko wtedy będzie w stanie wprowadzić trwałą zmianę.

To czym będzie się coaching różnić od psychoterapii?

To jest bardzo dobre i ważne pytanie. Najprościej można odpowiedzieć, że pod względem sposobu pracy, stosowanych metod oddziaływania, technik terapeutycznych to niczym. Istotna różnica polega jednak na profilu Klienta.

Klientem coacha jest osoba będąca w tzw. równowadze psychicznej, tzn. że pomimo doświadczanych trudności w życiu, jest w stanie względnie dobrze funkcjonować, samodzielnie myśleć, wyciągać wnioski, a jej zachowanie mieści się w tzw. normie społecznej. Gdybyśmy wyobrazili sobie taką oś, w środku której znajduje się równowaga, po jej lewej stronie znajduje się nierównowaga/zaburzenie a po jej prawej stronie znajduje się zdrowie/większa efektywność, to obszarem pracy coacha jest wówczas praca po tej prawej stronie osi od równowagi do zwiększenia efektywności, jakości życia, lepszego funkcjonowania. Tak więc Klientem coachingu jest osoba, która względnie dobrze funkcjonuje, ale chce funkcjonować jeszcze lepiej.

Klientem terapeuty natomiast jest osoba znajdująca się po lewej stronie osi tj. od nierównowagi do względnej równowagi, tak aby Klient był w stanie funkcjonować w społeczeństwie.

Jak taka sesja wygląda? Przychodzi Klient pierwszy raz i co?

To zależy. W przypadku Klienta indywidualnego, ja pracuję tak, że na pierwszej sesji staram się jak najlepiej poznać Klienta, następnie ustalamy i kontraktujemy cele, po czym rozpoczynam rozmowę coachingową. To jest zawsze fascynująca podróż, bo ludzie są różni, a ich cele są niesamowicie ciekawe.

Jakie to mogą być cele?

Bardzo różne. Często są to cele związane z relacjami, np. poprawą relacji w rodzinie bądź z partnerem. Często też przychodzą do mnie osoby, które chcą poprawić organizację swojego czasu, lepiej nim zarządzać bądź lepiej radzić sobie z zadaniami, które realizują w życiu.

Natomiast w przypadku coachingu korporacyjnego, ponieważ to nie Klient płaci tylko firma, pierwsze spotkanie jest takim spotkaniem trójstronnym, w którym bierze udział coach, Klient oraz przełożony Klienta (nazywany Sponsorem). Tu również ustala się i kontraktuje cele, ale są one przede wszystkim związane z celami firmy – na przykład jak lepiej zarządzać zespołem sprzedażowym, jak być bardziej decyzyjnym, jak lepiej delegować zadania, jak podnieść sprzedaż itd. To są takie twarde, mierzalne cele. Firma, która za coaching płaci, musi wiedzieć, jaki ma wzrost z inwestycji.

Czy te cele, kiedy przychodzi Klient zawsze muszą być jakoś mocno sprecyzowane, czy zdarzają się ludzie, którzy przychodzą, bo coś im nie pasuje w życiu, ale nie wiedzą do końca co? Bo takie sytuacje zdarzają się w życiu dość często, że jesteśmy niezadowoleni, ale nie bardzo wiemy dlaczego.

Tak, rzeczywiście to jest częste zjawisko. O ile w coachingach korporacyjnych od razu mamy konkretne założenia i cele, o tyle w coachingu indywidualnym często Klient nie do końca wie, co chce zrobić, albo wie, ale nie wie jak. Dlatego na pierwszych sesjach te cele doprecyzowujemy. Czasem okazuje się już w trakcie coachingu, że tak naprawdę chodzi o coś innego niż się Klientowi wydawało. Na przykład Klient przyszedł z chęcią poprawy relacji z dziećmi, a okazuje się, że bardziej paląca jest potrzeba zmiany pracy, bo to z niezadowolenia zawodowego wynikają trudności w domu.

Kiedy zatem jest dobry moment na coaching?

Wtedy, kiedy zaczynamy mieć poczucie, że utknęliśmy w miejscu i nie wiemy co dalej. Kiedy czujemy jakiś niedosyt, niby wszystko jest w porządku, ale coś nas uwiera. Doskonały moment pojawia się wtedy, kiedy zaczynamy tracić motywację i napęd do działania, że nie wierzymy w siebie, coś nam podcina skrzydła, ale przede wszystkim wtedy, kiedy czujemy się gotowi na zmianę i jej autentycznie chcemy.

A czy bardzo młoda osoba – zaraz po studiach czy nawet jeszcze w trakcie już powinna lub może korzystać z coachingu?

Nie odnosiłabym tego do wieku, ale raczej do aktualnych potrzeb danej osoby. Coaching nie jest lekiem na wszystko. Może się zdarzyć tak, że przyjdzie do mnie osoba, która chce być bardziej asertywna, ale nie ma umiejętności i wiedzy, by być asertywną. W takiej sytuacji bardziej niż coaching przyda się jej trening asertywności, żeby tę wiedzę nabyć. Doradzam wtedy zawieszenie bądź przerwanie coachingu i udział w takim treningu.

Ile takich sesji potrzeba?

To jest bardzo różnie, czasami jedna sesja wystarczy, czasami potrzeba ich cztery, a jeszcze innym razem osiem. Miarą skuteczności coachingu wcale nie jest liczba przeprowadzonych sesji. Złota zasada mówi wręcz o tym, że im krótszy proces coachingowy, tym lepszy, ale zasadą jest, by coaching trwał jak najkrócej. Sukcesem coacha nie jest to, że Klient ciągle przychodzi, tylko to, że już nie wróci, bo to znaczy, że znalazł to, czego szukał. Coach, który miesiącami pracuje z Klientem, a ten nie posuwa się do przodu, powinien etycznie postąpić, proponując Klientowi innego coacha lub czasami terapeutę, a sam powinien udać się na superwizję.

Czy to się opłaca? Czy taka inwestycja w postaci powiedzmy, miesięcznej pensji, ma sens?

To jest bardzo dobre pytanie do Klientów. Posłużę się taką metaforą – codzienne życie to jest podróż statkiem z wysoką burtą, przez którą widzimy tylko fragment morza przed sobą. Coach otwiera przed nami tę burtę i pozwala nam zobaczyć więcej, poszerza naszą perspektywę. I nagle zauważamy, że na morzu pływają też inne statki, że na horyzoncie widać przepiękne wyspy, a nawet to, że statek na którym jesteśmy, wcale nie płynie w kierunku, którego oczekujemy. Taki widok może zmienić życie o 180 stopni. I z tego powodu, Klienci uważają, że warto.

Jak zatem wybrać dobrego coacha?

Potrzebna jest duża rozważność w wyborze, bo choć coach nie operuje na otwartym sercu, to jednak pewne szkody emocjonalne może wyrządzić. Ja proponuję, by się kierować czterema zasadami: po pierwsze sprawdzić, jaką szkołę ta osoba kończyła. Powinno to być minimum 100 godzin szkolenia. Trzeba wprost zapytać coacha jaką szkołę kończył i później to zweryfikować, np. sprawdzając ją w internecie. Po drugie, sprawdzić, czy coach posiada akredytację, co oznacza, że coach przeszedł weryfikację wiedzy, umiejętności i postaw oraz pracuje według wypracowanych przez daną organizację zasad etycznych i standardów. Akredytacji w Polsce udzielają największe stowarzyszenia coachingu.

Najbardziej znane to ICF (International Coach Federation), ICC (International Coach Community) albo nasza rodzima Izba Coachingu. Po trzecie, uważam, że dobrze jest wybierać takich coachów, którzy mają przygotowanie psychologiczne (psychologów, pedagogów, socjologów), gdyż to pozwala coachowi na lepsze zrozumienie pewnych mechanizmów myślenia Klientów, wyczulenie na trudne momenty sesji, a także na większą świadomość tego, czy to jeszcze jest dobry moment na coaching, czy już lepszy na terapię. I wreszcie po czwarte, warto korzystać z poleceń, bo to znaczy, że danego coacha zweryfikował rynek.

Anna Baran – psycholog, akredytowany coach International Coach Federation na poziomie ACC (Associated Certified Coach), coach PCD (Practitioner Coach Diploma®) dyrektor oddziału International Coach Federation Rzeszów, mentor w Instytucie Komunikacji i Rozwoju Mukoid, ekspert portalu www.zmianywzyciu.pl, właściciel Pracowni Psychologii Biznesu.

 

 
Komentarze

bardzo ciekawa rozmowa 🙂 sama rozważam skorzystanie z usług coacha, i teraz już wiem dokładni na czym to polega 🙂

wywiad – rozmowa pełna precyzyjnych pytań i odpowiedzi…dziękuje, zwięźle i na temat… pozdrawiam Panią Anię…

super, ostatnio temat coachingu mnie zainteresował a tu mam wszystko w jednym miejscu pięknie wyjaśnione 🙂

strasznie cieakwa sprawa. nawet nie wiedziałam że jest coś takiego 🙂

Zostaw odpowiedź