Bezpiecznie do mety na dwóch kółkach – jak Impel ochrania Tour de Pologne

Gdy premier ruszył inną trasą niż ta, która wcześniej była skrupulatnie zaplanowana, ochrona musiała zareagować. Dyskretnie, ale błyskawicznie – zdradza Marek Świderski, koordynator ochrony Tour de Pologne.

Największy wyścig kolarski w Polsce Impel ochrania od ośmiu lat. Jednym z dwóch krajowych koordynatorów ds. ochrony Tour de Pologne jest Marek Świderski, na co dzień menedżer usług w Impel Facility Services.

Krok w krok z jednośladami

W tym roku Tour de Pologne trwał od 3 do 9 sierpnia. Trasa 76. edycji wyścigu liczyła łącznie 1080 km, od startu w Krakowie do mety w Bukowinie Tatrzańskiej.

Tour de Pologne to ponad 1200 osób obsługi i ponad 20 ciężarówek elementów scenografii przemieszczających się codziennie wraz z wyścigiem. Impel ochrania także autobusy dla kolarzy i teren parkingów. W kilku lokalizacjach zapewnia nocną ochronę kompleksów hotelowych, gdzie dba także o bezpieczeństwo rowerów i wozów transmisyjnych TVP. 22 ekipy z całego świata przywiozły do Polski ok. 900 rowerów o łącznej wartości ponad 40 mln zł. – Wartość jednego roweru to czasem nawet 100 tys. złotych – podkreśla Marek Świderski. Tegoroczny wyścig obsługiwało 36 pojazdów telewizyjnych i 105 pracowników TVP. Impel dbał o bezpieczeństwo kamer na całej trasie.

Gdy premier robi niespodziankę

Nieprzewidzianych zdarzeń i wyzwań podczas tak ogromnego wydarzenia nie brakuje. Choć wydaje się, że np. podczas wizyty premiera Mateusza Morawieckiego na TdP w Katowicach uda się zaplanować wszystko – od A do Z, rzeczywistość potrafi zaskoczyć. Nie wystarczy odcięcie połowy miasta – liczą się detale. Poza terenem ochrona musiała przygotować również przestrzeń powietrzną. – Trzeba było namierzyć i wylegitymować operatora poruszającego się w pobliżu drona, sprawić, by unieruchomił urządzenie – opowiada Marek Świderski. Na lądzie też nie zabrakło niespodzianek. Gdy tylko premier ruszył inną trasą niż ta, która wcześniej była skrupulatnie zaplanowana, ochrona musiała zareagować dyskretnie, ale błyskawicznie.

Ekipa musi być przygotowana także na zmienną i niepewną aurę. Jedna z dekoracji zwycięzców TdP przypadła tuż przed nadciągającą wielką burzą. Niemal wszyscy pracownicy trzymali scenę, żeby nie odfrunęła przed końcem ceremonii i transmisji telewizyjnej na żywo.

Wiele interwencji wiąże się z bezpieczeństwem widzów i uczestników wyścigu. Oprócz głównego wyścigu  odpowiadamy również za najmłodszych uczestników dzieci startujące w Mini Tour de Pologne. Jadą przed profesjonalistami, od rana przez około 4 godziny – od pierwszego do przedostatniego dnia wyścigu – mówi Marek Świderski.

Uwaga na metę

Na mecie dzieje się bardzo dużo, a to właśnie teren, za który odpowiada Impel, ochraniając przestrzeń 300 metrów przed metą i 200 metrów za nią. W ostatni dzień trudną trasą dla profesjonalistów jadą amatorzy. Tuż po przejechaniu mety jeden z nich osunął się, stojąc przy barierce – okazało się, że ma tylko jedno płuco. Innego dnia dziewczynka z widowni dostała krwotoku z nosa. – W takim tłumie trudno zorganizować pomoc, a musimy działać natychmiast – mówi Marek Świderski.

Tour de Pologne to impreza bardzo widowiskowa, otwarta dla publiczności. – Czesław Lang lubi wyjść do ludzi, porozmawiać, robić zdjęcia i dać autograf. Nie przeszkadzamy, a nawet ułatwiamy takie spotkania, ale mamy system gestów, gdy trzeba je zakończyć – zdradza nasz rozmówca.

Kolarze jeżdżą z ogromną prędkością, wytwarzając podmuch porównywalny z przejazdem pociągu. Tuż przed nimi przejeżdżają samochody techniczne. Zadaniem ochrony jest zadbanie o przejazd bez żadnych przeszkód. Gdy więc tylko ktoś z kibiców wtargnie na trasę, interwencja musi nastąpić w kilka sekund.

Na ostatni guzik

Choć przygotowania do kolejnych etapów przebiegają z dnia na dzień, to praca nad ochroną Tour de Pologne dla koordynatorów rozpoczyna się już 3 miesiące przed wyścigiem. – Zapoznajemy się ze szczegółowym planem – gdzie jest tzw. kreska (czyli meta), gdzie scena, jak jest rozmieszczone miasteczko sponsorskie, gdzie kolarze finiszują. Analizujemy wszystko, by zawodnicy mogli bezpiecznie przejechać, a kibice ich dopingować – mówi koordynator. W tym roku, po tragicznych wydarzeniach w Gdańsku standardy bezpieczeństwa podczas Tour de Pologne są zaostrzone. W tzw. strefie 0 – najbliżej sceny mogły pojawić się wyłącznie osoby z QR kodem – identyfikator i uprawnienia musiał posiadać każdy – łącznie z masażystą i fotografami.

We wszystkich dniach wyścigu koordynatorzy przemieszczają się po całej trasie, natomiast na poszczególnych odcinkach ochronę zapewniają lokalni pracownicy. To wyłącznie takie osoby, które mają doświadczenie w ochronie koncertów, meczy, innych imprez masowych. Każdy odcinek i lokalizację ochrania w sumie od 40 do 60 pracowników.

Nie tylko pracą żyje koordynator

Gdy Tour de Pologne dobiega końca, a zmęczenie organizmu daje mocno w kość, Marek Świderski nie kryje, że zdarza mu się myśleć: „nigdy więcej”. Ale już po paru tygodniach zaczyna odliczać, ile czasu zostało do kolejnej edycji. Powody, dla których Tour de Pologne kojarzy mu się wyłącznie pozytywnie, są jednak nie tylko zawodowe. – To podczas Tour de Pologne w 2012 roku poznałem moją Olę i tak jesteśmy ze sobą już prawie osiem lat – przyznaje z uśmiechem pod koniec naszej rozmowy.

EKSPERT


Marek Świderski

Menedżer usług w spółce Impel Facility Services. Pracuje we Wrocławiu, związany z Grupą Impel od 16 lat, prywatnie pasjonat kiteserfingu i kolarstwa. 

No votes yet.
Please wait...
 
Komentarze

Brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź