Jak poradzić sobie z dysleksją w pracy? – Jakub Sobieralski z bloga Oczytanyfacet.pl

Na temat dysleksji krążą różne mity, mniej lub bardziej nieprawdziwe. Jednym z nich, najbardziej rozpowszechnionym, jest wrzucanie do jednego worka wszystkich dysfunkcji związanych z pisaniem, czytaniem czy liczeniem. Inne mówią o lenistwie albo wręcz głupocie i ułomności osób borykających się z tymi problemami.

Klucz to dobra diagnoza

Najczęściej występujący rodzaj tych dysfunkcji to przede wszystkim dysortografia, tak często mylona z dysleksją. Objawia się poprzez robienie błędów ortograficznych i interpunkcyjnych, mimo znajomości zasad poprawnej pisowni. Często w parze z nią występuje dysgrafia, czyli częściowa lub całkowita utrata umiejętności pisania. Jej głęboka postać uniemożliwia pisanie, lekka natomiast polega na przestawianiu liter, zastępowaniu ich podobnie brzmiącymi, i najczęściej wiąże się z nieestetycznym charakterem pisma. Dyskalkulia utrudnia wykonywanie działań arytmetycznych, a dysleksja wiąże się z trudnościami w czytaniu.

Wszystkie te dysfunkcje poznawczo-rozwojowe mają swoje podłoże genetyczne lub nerwowe. Są efektem mikrouszkodzeń ośrodkowego układu nerwowego lub zaburzeń funkcji wzrokowych i słuchowych, i zdecydowanie nie wynikają z lenistwa. Aby zdobyć upragniony przez wielu dokument, opinię z poradni psychologiczno – pedagogicznej stwierdzającą zaburzenia w pisaniu, czytaniu i liczeniu, niezbędną dla takich osób przy każdym egzaminie pisemnym, konieczne jest uczęszczanie na spotkania ze specjalistą przez kilka lat i wykazanie się znajomością zasad poprawnej pisowni. Większość przeszkód, jakie znajdują na swojej drodze dyslektycy, wynika z nieprawidłowego rozpoznania i zaniedbań nauczycieli oraz rodziców na wczesnym etapie nauczania.

Na przekór sterotypom

Osoby z dysleksją, dysortografią czy dysgrafią często ukrywają je, z obawy przed utratą pracy albo gdy nie mogą takowej znaleźć. Uważa się, że ktoś robiący błędy czy brzydko piszący, jest gorszym pracownikiem i nie można powierzać mu odpowiedzialnych zadań. A zatem nie nadaje się do pracy.

Sam jestem dysgrafikiem i dysortografikiem. W szkole podstawowej usłyszałem, iż nadaję się do szkoły specjalnej, ewentualnie do zawodówki. Dziś robię znacznie mniej błędów. Coraz częściej nie ma ich wcale, a przy odrobinie wysiłku tekstu napisanego przeze mnie ręcznie nie trzeba się wstydzić. Ukończyłem studia magisterskie i podyplomowe. Prowadzę własną stronę internetową i zajmuję stanowisko menadżerskie. Publikuję w prasie i internecie, a raz byłem nawet członkiem jury w konkursie literackim.

Współcześnie mamy wiele możliwości radzenia sobie z takimi problemami, zarówno w życiu osobistym, jak i w pracy. W sieci pojawiają się darmowe programy, jak chociażby ten, które sprawdzają nie tylko poprawność pisowni, ale także poprawność użycia słów czy gramatykę i interpunkcję. Istnieją też edytory, które umożliwiają zapisywanie tekstu dyktowanego.

Trening czyni mistrza

Stare powiedzenie mówi, że bez pracy nie ma kołaczy. Sprawdza się ono także w tym wymiarze. Jeśli mamy problemy z pisaniem, czytaniem czy liczeniem, bardzo ważna jest samodyscyplina i praca nad sobą. Szalenie ważne jest czytanie. Czy to będą książki, czy prasa, nieistotne. Musi to być jednak lektura związana z przyjemnością. Inaczej czyta się teksty naukowe, w których szukamy wiedzy, które mają pomóc nam podwyższyć swoje kwalifikacje jako specjalisty, a inaczej gdy robimy to dla frajdy.

Czytając, niezauważalnie zapamiętuje się wygląd słowa i częstotliwość popełniania błędów zmniejsza się albo prawie zanika. Regularne czytanie, zwłaszcza na głos, sprawia, że proces ten przyspiesza i zapamiętujemy z tekstu znacznie więcej. Dysgraficy powinni dużo pisać ręcznie, na przykład prowadząc dziennik. Podobnie dyslektycy, którzy przed zapisaniem tekstu powinni kilkakrotnie opowiedzieć sobie to, co chcą napisać, aż struktura pisemnej wypowiedzi się ukształtuje.

Osoba z problemem dyskalkulii natomiast powinna dużo liczyć w pamięci, rozpoczynając od najdrobniejszych działań, stopniowo przechodząc do skomplikowanych. Nie ma tu znaczenia, że w szkole miało się problemy ze zrozumieniem zadań tekstowych. W życiu zawodowym, o ile nie jesteśmy inżynierami, nie będziemy zajmować się obliczeniem punktu czy czasu, w którym miną się dwa pociągi. Dużą trudnością dla dyslektyków stanowią także wszelkie czynności zautomatyzowane. Taki problem można rozwiązać w prosty sposób, jeśli posiadamy do opisania np. plik faktur, napiszmy na kartce skrót FOK (faktury/opis/księgowość) i przyklejmy do komputera. Będzie to nie tylko przypomnienie, ale przede wszystkim bodziec przyśpieszający i usprawniający pracę. 

Ważna atmosfera w pracy

Istotna jest atmosfera panująca w miejscu pracy i obciążenie zadaniami. Jeśli w zespole są jakieś niesnaski, współpracownicy się nie lubią, jest nerwowo, będzie to miało wpływ na pogorszenie się jakości pracy wszystkich, a w szczególności osób z dysfunkcją. Również zbyt duża ilość obowiązków, jakie pracownik musi wykonywać, będzie miała na to wpływ. Im bardziej jestem zrelaksowany i wypoczęty, tym rzadziej robię błędy i tym ładniej piszę. Warto może zatem pomyśleć nad tym, by w dużych zakładach pracy, w korporacjach, oprócz pomieszczeń do relaksu czy spalania nadmiaru negatywnej energii, serwowanych śniadań, kart sportowych i innych udogodnień, pojawiły się także biblioteczki. Oprócz tego ktoś, kto będzie dbał o dobrą atmosferę, ale także pomoże wyjść z ukrycia takim osobom, pomóc zmniejszyć problem do niezauważalnego minimum. Takie połączenie psychologa i bibliotekarza, który będzie umiał wybrać odpowiednie książki, ale też zachęcić tych najbardziej opornych do sięgnięcia po słowo pisane.

Trudności szansą na sukces

W naturze jest tak, że nic nie dzieje się bez przyczyny. Jeśli jest odpływ, gdzieś jest też przypływ. I dokładnie tak samo jest w tym przypadku. Dyslektycy muszą bardziej przykładać się do nauki, co skutkuje tym, że w przyszłości są lepszymi specjalistami w danej dziedzinie. Mózg dyslektyków pracuje dużo szybciej, od czterystu do nawet dwóch tysięcy razy niż u nie-dyslektyków. Mają oni większą zdolność rozumienia przestrzeni i są bardziej kreatywni. Dysortograficy natomiast są wzrokowcami. Łatwiej jest im zapamiętać to, co zobaczyli niż usłyszeli. Dlatego też często wyprzedzają innych, na przykład w nauce obsługi nowego systemu czy programu komputerowego.

Wśród znanych i wielkich tego świata jest wiele osób, które ma lub miało podobne dysfunkcje. Albert Einstein pisał z błędami. Keira Knightley bardzo długo nie potrafiła czytać. Z dysleksją zmagał się również Pablo Picasso i William Hewlett, wynalazca, jeden z pierwszych wielkich ludzi Doliny Krzemowej, twórca marki, której sprzętów używamy w pracy i w domu. Miliony osób przybywa do Rzymu, by zobaczyć malowidła innego słynnego dyslektyka Michała Anioła.

Wszyscy wymienieni wyżej, mimo problemów osiągnęli sukces, na stałe wpisując się w historię, zmieniając nie tylko naukę i sztukę, ale także bieg dziejów.


Dysleksja – Zaburzenie związane z trudnościami w nauce czytania. Możliwe do skorygowania przez regularne ćwiczenia, na przykład głośne czytanie.

Dysortografia – Zaburzenie w nauce pisania, objawiające się  popełnianiem błędów ortograficznych mimo znajomości zasad pisowni. Może być korygowana, jednak całkowite ustąpienie objawów występuje bardzo rzadko.

Dysgrafia – Częściowa lub całkowita nieumiejętność pisania. Często polega na zapisywaniu fonetycznym, zamianie podobnie brzmiących liter, przestawianiu liter, nieestetycznym i nieczytelnym piśmie. Możliwa do skorygowania poprzez częste pisanie ręczne, na przykład ćwicząc kaligrafię. 

Dyskalkulia – Zaburzenia zdolności wykonywania działań arytmetycznych. Możliwe do skorygowania przez regularne dokonywanie prostych obliczeń w pamięci.

EKSPERT


Jakub Sobieralski

Ukończył studia magisterskie na kierunku Informacja Naukowa i Bibliotekoznawstwo oraz podyplomowe studia z zakresu administracji publicznej. Współpracował przy kilku edycjach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego Nowe Horyzonty. Pisał dla portali jazzsoul.pl i dobreksiazkimag.pl, a także dla czasopism “Rynek Turystyczny” i “Poradnik Bibliotekarza”. Obecnie kieruje Filią nr 1 Miejskiej Biblioteki Publicznej we Wrocławiu i od 2014 roku prowadzi blog www.oczytanyfacet.pl. Nałogowy pochłaniacz książek i meloman. Amator turystyki i fotografii.

Autorem zdjęcia jest Rafał Komorowski. 

Rating: 5.0/5. From 4 votes.
Please wait...
 
Komentarze

Brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź