Jedzenie w innym wymiarze

impel_blog_1_10

Dla niektórych restauracje, nawet jeśli jest ich dużo, to za mało. Poza tym, czasem wieje nudą, a jedzenie w pojedynkę podczas przerwy w pracy, w pośpiechu, to po prostu kolejny zwykły obowiązek. Na ratunek przychodzą kluby kolacyjne, których popularność w ostatnim czasie znacznie wzrasta.

Z czym to się je? Sprawdźmy!

Koniec z niesmacznym jedzeniem, nieuprzejmymi kelnerami, długim czekaniem, kiedy żołądek wręcz doprasza się o posiłek, koniec z kolejką po odbiór dania i koniec z odgrzewanymi kotletami z mikrofalówki. Dzięki klubom kolacyjnym można przede wszystkim smacznie zjeść coś przygotowanego przez osobę nie tylko dobrze gotującą, ale wręcz zafascynowaną gotowaniem, poznać ciekawe osoby, spędzić świetnie czas i po prostu dobrze się bawić. Kluby kolacyjne to tłumaczenie angielskiego „supper clubs” i są one bardzo popularne za Oceanem, a także na zachodzie Europy. Pomysł jest włoski i powstał w końcu lat 90. ubiegłego stulecia w odpowiedzi na drogie restauracje.

Proszona kolacja

Kluby kolacyjne działają w prywatnych mieszkaniach, a gotuje najczęściej jego właściciel lub grupa skrzykniętych wcześniej pasjonatów. Takie wspólne jedzenie to przede wszystkim świetna okazja do poznania nowych osób, prowadzenia ciekawych rozmów i cieszenia zmysłów świetnym jedzeniem. Bez nerwów, że kolejni goście oczekują na zwolnienie się stolika, bez obaw o to, czy jedzenie będzie smaczne. Klub kolacyjny to przyjazna przestrzeń dla każdego, kto ceni sobie dobre jedzenie w równie dobrym towarzystwie. Klub kolacyjny to dla niektórych sposób na życie i możliwość realizowania kulinarnych zamiłowań na co dzień. Dla innych, przerywnik, odskocznia od rzeczywistości, coś, co z powodzeniem można zakwalifikować do kategorii „życiowe przyjemności”. Gotują różne osoby, o różnych zamiłowaniach kulinarnych i różnych przyzwyczajeniach. Dzięki temu można, przy odrobinie szczęścia, rozsmakować się w kuchniach świata i poznać inne smaki.

Kluby tajne i kluby otwarte

Udział w klubie kolacyjnym nie zawsze jest sprawą oczywistą. Można szukać klubów przez Internet – z pomocą przyjdzie Facebook, ale niektóre miejsca są tylko dla wtajemniczonych. To trochę jak tajne stowarzyszenia, ale z przymrużeniem oka, bo jak ktoś się uprze, to po jakimś czasie dotrze do wybranego klubu. Jednak większość miejsc nie jest tak zakamuflowana. W Warszawie działają takie kluby jak np. Pod Widelcem, Uczta Babette czy Latający Talerz. W Krakowie można zjeść w Japońskim Klubie Kolacyjnym lub w Szarym Stole. Można znaleźć je w Internecie i po prostu zgłosić się na posiłek. Liczba miejsc jest limitowana, więc czasem trzeba zapisać się na listę oczekujących. Warto trochę poczekać, aby zjeść jedzenie przygotowane z sercem i z pasją.

Nie tylko kolacja

Podczas kolacyjnych spotkań liczy się przede wszystkim atmosfera – przyjazna, ciepła, pełna otwartości i zrozumienia. Cała otoczka związana z posiłkiem jest bardzo ważna. Ludzie, którzy przygotowują posiłki to często osobowości, mające na koncie dalekie podróże i doświadczenia kulinarne przywiezione z różnych stron świata. Sam posiłek, serwowany w czasie spotkania, to czasem tylko jeden z wielu elementów, na które można liczyć. Osoby zapraszające do swojego stołu często mają też własnego wyrobu wypieki, przetwory, nalewki czy produkty z własnych upraw. Z wieczornej uczty można wyjść więc bogatszym o przeróżne pyszne wiktuały ze sprawdzonego źródła.

Cennik i bezpieczeństwo

Posiłki serwowane w klubach są porównywalne z jedzeniem z najlepszych i najdroższych restauracji. Na jednorazową przyjemność w klubie trzeba przeznaczyć co najmniej ok. 50 złotych. Na pierwszy rzut oka cena może okazać się wygórowana, ale w tej cenie dostajemy jedzenie o bardzo wysokiej jakości, wymyślne i stworzone w oparciu o naturalne produkty. To także zysk intelektualny – spotkania, rozmowy, przestrzeń mieszkania, a więc i jego wystrój, książki, bibeloty i inspiracje.

Można zapytać, czy to jest bezpieczne? Z wpuszczaniem do domu zupełnie obcych ludzi wiąże się pewne ryzyko. Ale ludzie przychodzą przede wszystkim, aby zjeść, pogadać, pośmiać się i spędzić wspólnie czas. Kluby kolacyjne łączą w sobie pasję gotowania i potrzebę rozwoju. Dla niektórych gotujących w domu otwarcie klubu było skokiem do nowej pracy, czyli np. do otwarcia firmy cateringowej. Samo zjawisko, poza ideą, która mu przyświeca, jest świetnym pomysłem, który w Polsce trafił na podatny grunt. Warto choć raz odwiedzić takie miejsce, aby na chwilę zmienić codzienny klimat.

 

 

 

No votes yet.
Please wait...
 
Komentarze

słyszałam o tym wiele lat temu, ale muszę przyznać że jestem za leniwa na gotowanie dla większej ilości osób. nawet jeśli ktoś zrobi to samo dla mnie. no i z reguły za bardzo zmęczona.

a ja jednak wolę restauracje. teraz jest taki wybór, można wybrać kuchnię jaką się lubi. nie każdemu chce się gotować, zapraszać ludzi, a jeszcze po tym sprzątać;\ i idziesz z ludźmi, których znasz i lubisz, więc masz pewność, że będzie miło.

Nie słyszałem o tych choć pomysł ciekawy i naprawdę zaskakujący, pasjonaci potrafią świetnie gotować z drugiej strony można spróbować kuchnię z różnych regionów świata.

a ja pierwszy raz lysze o czyms takim, calkiem fajnie, ale musialabym sie dwa razy zastanowic zanim bym kogos obcego do domu wporwadzila, bo dom to jednak moje miejsce prywatne i chyba nie chcialabym zeby ktos obcy mi sie po nim krecil, no ale dla bardziej otwartych osob to na pewno ciekawa opcja spedzania czasu

sprobowalam i jakos wyszlo tak sztywno i nie wiem czy moje nastawienie bylo zbyt nerwowe, bo zestreswoalam sie ogromnie, czy moze ludzie sie do konca nie zgrali, nie wiem, ale jakos nie bede tego wspominac jako jeden z lepszych wieczorow mojego zycia

jakbym miała gotować dla większej ilości osób musiałabym mieć warunki. mam tak małą kuchnię że to żadna frajda, no i fizycznie mało miejsca. już wolałabym coś przygotować i iść do kogoś na parapetówę czy inną imprezę.

lubię imprezy u siebie w domu. niestety rzadko jest okazja, ale jak się spotkamy to bawimy się świetnie! rozmowom i gotowaniu nie ma końca i jak zwykle towarzystwo z pokoju przenosi się do kuchni 😉 natomiast takie kluby to zupełna nowość!

Zostaw odpowiedź