Dojazd do pracy – nie tylko samochód!

DtE5FaWzSrOvwnFojEYg_Javier Calvo 004_grande

Maj –jak na razie jest dość ciepły i słoneczny. Na ulicach pojawili się rowerzyści, a w parkach rolkarze. To dobry czas na to, by porzucić samochód i zamiast spędzać czas na dojazdach w korkach za kierownicą zrobić coś więcej dla swojego zdrowia i samopoczucia. Jak jeszcze – poza samochodem czy komunikacją miejską – można dojeżdżać do pracy?

Rower

Najpopularniejszy środek alternatywnej – wobec auta czy tramwaju – komunikacji. Z analizy wykonanej przez ARC Rynek i Opinia z roweru w Polsce przez cały rok korzysta 16% osób, a w od wiosny do jesieni kolejne 16%, przy czym 20% jeździ codziennie, a 40% kilka razy w tygodniu. Od kiedy w Polsce pojawiły się rowery miejskie, korzysta z nich coraz więcej osób. 24% ceni sobie wygodę tego rozwiązania, a 22% możliwość unikania korków. Rowery miejskie to opcja dla tych, którzy własnego roweru nie mają, bądź w ich firmach nie ma gdzie roweru bezpiecznie przechować. Dojazd do pracy na rowerze wspiera jednak coraz więcej firm i dla pracowników budowane są rowerowe parkingi. Niektóre firmy (głównie w USA) oferują tez dodatki finansowe tym, którzy zgodzą się przesiąść na bardziej zielony środek transportu. Rowerem wygodnie dojeżdża się nawet do biura odległego o 10 – 15 km.

Hulajnoga

Coraz bardziej popularna metoda poruszania się po mieście wśród dorosłych. W prawdzie w Polsce mało jeszcze widać biznesmanów w garniturach na hulajnodze, ale w USA to norma, zatem u nas pewnie też niedługo będzie takich osób więcej. Hulajnogą pokonamy dystans do kilku kilometrów – bez stania w korkach, przesiadek i pod same biuro. Mało tego, nie trzeba potem męczyć się z jej wnoszeniem czy przypinaniem – wystarczy złożyć i zabrać ze sobą. Prędkość rekreacyjna (nie chcemy się przecież spocić przed pracą) to około 10-12 km / godz. Zatem w zakorkowanym mieście dodatkowo oszczędzimy czas. I zawsze to jednak nieco ruchu.

Rolki

Tę formę mogą wybrać ci, którzy do pracy mają stosunkowo niedaleko (maksymalnie 5 km), a droga jest dość spokojna i równa. Niestety dojazd na rolkach nie jest polecany tym, którzy muszą do pracy chodzić w garniturze. Wymaga też wożenia ze sobą butów na zmianę (bądź posiadania dodatkowej pary w biurze). Jest to jednak niezły sposób na szybsze dostanie się do pracy w godzinach szczytu (prędkość jazdy rekreacyjnej to 12 – 15 km / godz.) Przy rolkach spalisz też sporo kalorii (ok. 500 kcal na godzinę).

Segway

Wprawdzie oryginalny Segway to dość spory wydatek,ale na rynku pojawiają się już klony tego urządzenia w nieco bardziej przystępnej cenie np. Ewee-PT za 3000 zł. Urządzeniem możemy poruszać się z prędkością 16 km/h, a pokonać nim na jednym ładowaniu można do 8 km (aby wrócić z biura wystarczy zatem jedynie go naładować ponownie). Wprawdzie jazda Segwayem nie pozwoli nam zrzucić zbędnych kilogramów ani nie pomoże w zwiększeniu aktywności fizycznej, ale pozwoli zaoszczędzić czas (niekiedy 10 km w korkach w mieście pokonujemy ponad 30 minut), a także pieniądze (na benzynę czy bilet miesięczny).

Roller /Airway – jednoosobowe pojazdy elektryczne

Zwany również elektryczną deskorolką lub emonocyklem – to urządzenie to ostatni krzyk mody. Są czymś w rodzaju połączenia monocyklu z Segwayem i deskorolką. Działają w oparciu o efekt żyroskopowy i mogą mieć różne kształty. Nauka jazdy na tych urządzeniach zajmuje nieco czasu, ale później można poruszać się z prędkością do 18 km/h. Co ciekawe, urządzenie pozawala pokonać na jednym ładowaniu dystans do 32 km (np. model Roller Blant) i wzniesienia do 20 stopni. Pełne ładowanie zajmuje zaledwie 110 minut. Roller kosztuje około 1000 zł -1500 zł – zatem jego zakup (w porównaniu do przejazdów komunikacją miejską) w skali roku jest tańszy (i podjeżdżamy pod same drzwi). Urządzenia tego typu są coraz bardziej popularne (np. Yesdzik), ale warto zwracać uwagę na to, czy nadają się na każdą drogę – jeśli mamy po drodze do pracy nierówności i kostkę brukową, nie każde sobie z tym poradzi.

Torqway

To urządzenie już jest oficjalnie w sprzedaży (co ciekawe, to Polski produkt). Torqway to połączenie Segweya z Nordicwalkingiem. Zasilane jest siłą mięśni ale można na nim jechać – jak na Segwayu. Pozwala rozwinąć prędkość 6-12 km / godz. (w zależności od modelu) i kosztuje około 3,5 tys. To ciekawa (i korzystna fizycznie) alternatywa wobec Segwaya.

Spacer

Na koniec, pozostaje nam zawsze stary poczciwy spacer. Wprawdzie ma sens wtedy, kiedy mieszkamy w miarę blisko (do 2,5 km), ale w takiej sytuacji zdecydowanie warto – przynajmniej czasami – przejść się zamiast jechać. Spacer spala około 230 kcal na godzinę – wydaje się, że to niewiele, ale w porównaniu do jazdy samochodem zdecydowanie więcej.

Dojazd do pracy kajakiem?

Okazuje się, ze do pracy można dojeżdżać nawet wiosłując – wprawdzie potrzebne są do tego specjalne warunki, ale … dla chcącego nic trudnego. W ten sposób do pracy dojeżdżał pewien listonosz – Gabe Horchler. Codziennie wsiadał na rower – dojeżdżał nad rzekę, tam przypinał rower do drzewa i wsiadał do kajaka dojeżdżał do ujścia rzeki, gdzie czekał na niego drugi rower, którym dojeżdżał do biura. Sprytne prawda? Gabe dojeżdżał do pracy w ten sposób przez 15 lat. Nie da się ukryć, że był „fit”.

Jak widzicie – pomijając ekstrema w postaci pływania do pracy kajakiem, pozostałe formy dojazdów są przyjemne, ekologiczne i – w większości – pomagają być bardziej aktywnym. To co? Wsiadamy na rowery?

Przeczytaj także:

No votes yet.
Please wait...
 
Komentarze

rower jest najlepszy 🙂 jedynie co mi przeszkadza to spaliny, i nie wiem czy się nie zdecyduję jednak na maseczkę 😉 ale wygoda jest, trochę ruchu zażywam i nie muszę stać w zatłoczonych autobusach.

Zostaw odpowiedź