Sprytne zakupy – jak mądrze kupować w markecie?

fruits-grocery-bananas-market

Strefa kleju, oversizing, sztuczny aromat pieczonego chleba bądź cytryn. Czy wiesz, jakie tricki stosują sprzedawcy w marketach? Czy umiesz kupować rozsądnie i z głową?

Ilość kiełbasy w kiełbasie

Ile jest cukru w cukrze? Przeglądając raporty z kontroli Inspekcji Handlowej można odnieść wrażenie, że niewiele. Czy wiesz, że w każdym sklepie musisz mieć dostęp do składu? Czytaj go – zdziwisz się, ile mięsa wieprzowego jest w kiełbasie (bywa, że „aż” 13%). Mało tego, są przypadki, kiedy teoretycznie taka sama kiełbasa, tego samego producenta, produkowana dla dwóch różnych sieci handlowych, ma inny skład. Jasne, czytanie etykiet jest czasochłonne, ale sprawdzając je, nie tylko kupisz taniej, ale i lepiej zjesz.

Naturalnie, że wolne od GMO!

Chcemy żyć zdrowo, zatem producenci przekonują nas, że sprzedawana przez nich żywność jest tradycyjna, pozbawiona konserwantów i domowa. Niestety, to praktycznie nic nie znaczy. Po pierwsze, tylko oznaczenia „eko” i „bio” są faktycznie certyfikowane (czyli żywność musi spełnić określone normy), po drugie, to że jakaś żywność ma informacje o tym, że jest produkowana na terenach „ekologicznie czystych” lub „naturalnych” jest niesprawdzalna i jest jedynie marketingowym chwytem. Z ciekawostek: według kontroli UOKiK, przeprowadzonej w III kw. 2014 roku, nieprawidłowości w oznaczeniu towarów spożywczych w zakresie takich nazw jak „domowy”, „naturalny”, „wiejski” czy „naturalny”, stwierdzono w 60,4% sieci handlowych.

Niedopasowane ilości produktów

Czy zastanawiało cię kiedykolwiek, dlaczego masz 5 parówek w paczce? Bo 5 trudniej podzielić na dwie czy trzy osoby (a nawet dla jednej to niedopasowana ilość, bo albo jedna zostanie, albo będziesz musiał raz „nie dojeść”). Dlatego kupisz dwie paczki, by każdy zjadł po 2 parówki. A jeśli zamarzy ci się hotdog, to bułka będzie pakowana po 3. Wtedy albo zostaną ci dwie parówki albo jedna bułka, jeśli kupisz dwie paczki. Można się zakręcić przy tym liczeniu, prawda? Producenci specjalnie pakują towar w ten sposób – albo coś ci zostanie (ale ty już za to zapłaciłeś), albo dokupisz więcej by się „nie zmarnowało”.

Downsizing

Wielkie opakowanie, a w środku trzy czekoladki? To downsizing, zmniejszanie ilości towaru przy jednoczesnym zwiększaniu gabarytów opakowania. Jeśli do tego jeszcze masz produkt w różnej wielkości opakowaniach, to naprawdę trudno ocenić, co się bardziej opłaca (często ulegamy złudzeniu że większe opakowanie wychodzi taniej; jeśli w to wierzysz, to będąc w sklepie sprawdź ketchup i majonez, a zdziwisz się, że najtaniej wychodzi zazwyczaj średniej wielkości opakowanie). Na szczęście Unia Europejska dała nam broń – cenę jednostkową. To sprowadzona do tej samej bazy (np. 1 litra czy kilograma) cena produktu, która jest zawsze podawana na cenówce (najczęściej bardzo drobnym druczkiem). Dzięki niej, nie musisz porównywać ceny serków w opakowaniach 125 gram i 325 gram, tylko patrzysz, który jest tańszy w przeliczeniu na kilogram.

Odpowiednia muzyka i zapach

Czy wiesz, że standardowo muzyka w sklepie ma rytm wolniejszy niż twoje tętno? Po co? Po to, byś zaczął iść wolniej przez sklep. I kupować więcej (wg. autora „Zakupologii” – M. Lindstroma – o 29%). W sklepach spożywczych rozpyla się zapach świeżego pieczywa (abyś zgłodniał i nabrał „smaku”), przed świętami zapach pierników (by cię wprowadzić w świąteczny nastrój prezentowy), a w pozostałym okresie zapach cytryny (bo jakimś cudem powoduje, że lżejszą ręką wydajemy pieniądze).

Kierowanie ruchem

Specjaliści od inżynierii sprzedaży wielkopowierzchniowej i trade marketingu przeprowadzili wiele eksperymentów, by zbadać to, jak się poruszamy po sklepach. Stosuje się zatem specjalne ułożenie produktów, wyspy z promocjami i owijkami paletowymi, które kierują cię w konkretną stronę, wyposaża się strefy kas w produkty impulsowe (strefa kas to tzw. strefa kleju – kiedy w nie wejdziesz, zaczynasz poruszać się jak mucha w mazi – wtedy najłatwiej sprzedać ci zestaw baterii, gumy do żucia czy małą paczkę czegokolwiek).

Zdradzony przez własną psychikę

To jeszcze nie koniec. Poza sztuczkami, które mają wykorzystać naszą nieuwagę czy brak spostrzegawczości, sprzedaż wykorzystuje również myślenie sterotypowe, automatyzmy i inne psychologiczne sztuczki, na które łapie się nasza psychika. Oto kilka tych najciekawszych, na które złapałeś się przynajmniej raz.

Limitowana ilość towaru

Czasami, przychodząc do marketu widzisz że na danym „promocyjnym” towarze widnieje adnotacja o ograniczonej ilości towaru, jaki może zakupić jedna osoba. Po co stosuje się taki zabieg? Czy dla marketu ma rzeczywiście znacznie to, czy tona cukru zostanie kupiona przez 100 osób czy jedną? Zysk jest przecież taki sam. Otóż właśnie – dla marketu nie ma to znacznia (minimalny w kontekście dostępności, czyli ewentualnego rozczarowania klientów brakiem ogłaszanego w promocji towaru). Bardziej chodzi jednak o to, by zmusić cię do zwrócenia uwagi na promocję i złapania na tzw. regułę niedostępności, czyli skoro czegoś nie możemy mieć, to tym bardziej to chcemy posiadać. W tym przypadku, sklep zakazuje nam zakupu większej ilości danej rzeczy, zatem to, że w ogóle możemy kupić jedną czy dwie sztuki, staje się bardziej atrakcyjne.

Kupony ze zniżką

Działają podobnie, jak limitowana ilość towaru. Nagle, w danym dniu pozwalają na zakup czegoś taniej. I to „taniej” powoduje, że przestajemy myśleć o tym, czy tego potrzebujemy czy nie. Często przestajemy nawet myśleć o tym, czy dana rzecz jest rzeczywiście tańsza.

Niewłaściwe porównania

Jeśli na półce stoją obok siebie dwa wina: jedno za 30 zł a drugie za 35 zł, to najprawdopodobniej kupisz to tańsze (zwłaszcza, jeśli nie jesteś znawcą). Jeśli jednak obok stanie butelka z winem za 50 zł, to kupisz to za 35 zł. Dlatego? Bo różnica między najtańszym a środkowym to jedynie 5 zł. A przecież nieco wstyd kupować najtańsze. Stać cię na luksus „średniego”. Mało tego, jeśli jeszcze dalej na półce, znajdziesz wino za 120 zł, to wino za 30 zł może nagle wydać ci się nic nie wartym „sikaczem” (a wtedy kto wie, może nawet weźmiesz to za 50 zł?).

Duży wózek

Im większy wózek weźmiesz, tym więcej kupisz. Dlaczego? Bo wydaje ci się, że mało włożyłeś do koszyka, skoro nawet dna nie przykrywa (z badania Martina Lindstroma wynika, że dwukrotnie większy wózek, to zakupy większe o 19%).

Jak się bronić przed trikami stosowanymi przez markety?

  • Planuj zakupy i budżet w domu jeszcze przed wyjściem do sklepu;
  • Korzystaj z informacji dostępnych w sklepie (np. cen jednostkowych);
  • Korzystaj z internetu w trakcie zakupów (i porównywarek cenowych) – pamiętasz z reguły tylko ceny 4-5 produktów;
  • Bierz stary paragon do sklepu – porównasz ceny i dowiesz się, czy promocja jest faktycznie promocją;
  • Rób zakupy online (do tego oszczędzasz paliwo i nie musisz wnosić siatek na 6 piętro bez windy);
  • Kupuj w dwie osoby (poza tym, że jedna drugą może hamować przed niechcianym zakupem, to stajesz się mniej podatny na strefę kas),
  • Bierz mały wózek (a najlepiej taki do ręki);
  • Panuj nad nawykami żywieniowymi (jeśli kupisz w promocji więcej puszek coli, to wypijesz więcej puszek coli – to mit, że będzie „na dłużej”),
  • Zakładaj słuchawki (najlepiej z muzyką, której nie lubisz);
  • Czytaj etykiety;
  • Idź do sklepu najedzony i w neutralnym humorze (i smutny, i zadowolony kupisz więcej);
    Licz (drugi produkt za 50% ceny to jedynie 25% rabatu na każdym – tyle że masz dwa zamiast jednego – czy zdążysz zużyć oba?).

I żeby nie było, promocje są dla ludzi, warto z nich korzystać i kupować możliwe najtaniej. Często sklepy oferując promocje chcą „wypchnąć” towar, bądź po prostu ściągnąć do sklepu większą ilość klientów, rezygnując nawet z marży na danym towarze. Staraj się oszczędzać na drobnych zakupach, a będzie Cię stać na większe – jak mówią anglicy: „Take care of the pennies, the pounds will take care of themselves” – „Zaopiekuj się groszami, a złotówki zadbają o siebie same”.

No votes yet.
Please wait...
 
Komentarze

noo niestety downsizing króluje, ale dlatego czytam etykiety 😉 co prawda zajmuje to czas ale wiem co biorę. no i chodzę z listą, to pomaga 😉

lista lista i jeszcze raz lista i nie chodzimy na zakupy glodni, to podstawa, jak sie udaje isc na zakupy bez dzieci, tez dobrze, bo wtedy robi sie zakupy szybciej i sprawniej

ja niestety jestem osobą która często ulega takim marketingowym sztuczkom, ale teraz wiem na co mam bardziej zwracac uwage 😉

Zostaw odpowiedź