Praca po godzinach? Tylko u Agnieszki Holland

statysta

Na czym polega praca statysty, jak się kreuje lata 80. na planie filmowym i czego wymaga Agnieszka Holland? To i dużo więcej zdradza Ewa Przesmycka, asystentka dyrektora operacyjnego w naszej spółce Impel Facility Services, a po godzinach – statystka w produkcjach filmowych i telewizyjnych.

Ewa Przesmycka statystowaniem zainteresowała się przez przypadek. – Od najmłodszych lat lubiłam występować, tańczyć, śpiewać. Przebierałam się w najlepsze suknie mamy, wyobrażałam sobie publiczność zebraną w opolskim Amfiteatrze i dawałam koncerty przed lustrem, śpiewając do mikrofonu, w który przeobrażała się mamina szczotka do włosów. Nie kontynuowałam tej pasji zawodowo, choć była ku temu okazja. Wybrałam ekonomię. Podobną pasję artystyczną zauważyłam, obserwując moją córkę. Choć – prawdę mówiąc – może pragnęłam ją zauważyć. My, dorośli, często przekładamy własne marzenia na swoje dzieci, nawet jeżeli się do tego nie przyznajemy. Zabrałam córkę na casting do jednej z agencji filmowych. Córka z powodu tremy nie zechciała dać popisu swojego talentu. Za to ja – po namowach ekipy – zdecydowałam się spróbować. Wzięłam udział w scenie, w której ktoś na mnie napada. I tak się wszystko zaczęło – wspomina Ewa.

Statysta – pełen profesjonalizm

Były produkcje paradokumentalne i propozycja udziału w serialu „Pierwsza miłość”. Była wyczerpująca praca przez 3 dni na planie i udział w scenie dublowanej kilkanaście razy. W paradokumentach na Ewę zawsze czekała „czarna” rola niedobrej kobiety. Ale najciekawsze dopiero miało przyjść…

Kiedy Ewa dowiedziała się o castingu do serialu Netflixa „1983” w reżyserii Agnieszki Holland i jej córki Kasi Adamik, nie wahała się ani chwili. Ujęcia, w których uczestniczyła, były kręcone we wrocławskiej Hali Stulecia. – Hala „grała” kościół, a mi przypadł udział w scenie pasterki – wspomina Ewa. – Samych statystów na planie było 400. Ubierało nas 8 charakteryzatorów – trwało to od godz. 15.00 do północy. Strojem, butami, fryzurą, makijażem, każdym szczegółem musieliśmy być dopasowani do czasów stanu wojennego, bo kamera potrafi wychwycić wszystko. Twórcy serialu nie mogli więc ryzykować, że świetne ujęcie trzeba będzie wyciąć, ponieważ ktoś ma neonowe paznokcie czy aparat na zębach, o czym w latach 80. nikt nawet nie marzył. Choć jedno niezauważalne niedociągnięcie się zdarzyło – dostałam dwa prawe buty, w dodatku za duże, bo innych już nie było. Ale kto by na to zwracał uwagę, grając do 3 nad ranem – śmieje się Ewa.

Reżyserki „1983” były wymagające, nieraz zdarzyło im się podnieść głos. – Statysta na planie ma być tłem akcji – podkreśla Ewa. – Nie może zepsuć roli aktorowi, dla którego 3-minutowa scena z monologiem dublowana po raz czwarty to ogromny wysiłek. Wokół niego pracuje wiele osób, niejednokrotnie oślepia go oświetlenie, słychać szepty, coś stuka – aktor zazwyczaj radzi sobie z zadaniem w takich warunkach, ale czasem przerywa, krzycząc „Nie mogę!” i wszystko zaczyna się jeszcze raz.

Wielka przygoda

Ewa nie ma wątpliwości, że statystowanie może być niezapomnianą przygodą. – Żyjemy w czasach, w których wszystko można wygooglować, ale nic nie zastąpi emocji. Ich przeżywanie i odczuwanie to nasz ogromny przywilej. Należy, wręcz trzeba z niego korzystać – mówi Ewa. – Plan filmowy to nie tylko miejsce akcji, to także miejsce spotykania ciekawych ludzi, podglądania tajników produkcji filmowej od kuchni. Najfajniejszy moment to wspólny obiad z ekipą, gdy można posłuchać o tym, jak na co dzień wygląda ich praca, z czego i dlaczego zrezygnowali, by robić to, co kochają – opowiada Ewa. By przeżyć przygodę ze statystowaniem bez większego szwanku, trzeba się odpowiednio przygotować. Niezbędnik statysty? – Termos, kanapki, poduszka do siedzenia i coś na ból głowy – wylicza jednym tchem.

Mimo wielu niedogodności i godzin spędzonych na czekaniu na poszczególne ujęcia, po udziale w „1983” Ewa najchętniej statystowałaby tylko w dużych produkcjach. Kiedy tylko w czerwcu skończy studia podyplomowe, na pewno rozejrzy się za takimi możliwościami. Czy ma jakieś marzenie związane z filmowym światem? – Praca przy produkcji z udziałem Agaty Kuleszy, Kingi Preis czy Tomasza Kota, a dzięki temu – możliwość przypatrzenia się komuś tak wielkiemu jak oni. Do uprawiania aktorstwa bezdyskusyjnie należy mieć talent i wykształcenie, ale moim zdaniem przede wszystkim trzeba być dojrzałym człowiekiem, bo to właśnie stanowi o poziomie aktorstwa – stwierdza Ewa.

Ewa, choć na co dzień zupełnie inaczej realizuje się zawodowo, żyje otoczona filmem. Jej sąsiedzi są filmowcami, a w ulubionym sushibarze spotyka Kingę Preis. – Gdy się mijałyśmy, tylko raz szepnęłam „Uwielbiam Panią” – z uśmiechem wspomina Ewa. Córka, z którą Ewa wybrała się na pierwszy casting, obecnie jest nastolatką. Choć wtedy się wycofała, po latach wróciła na plan zdjęciowy, lecz w zupełnie innej roli, z drugiej strony. Całe weekendy spędza na planie kręconej we Wrocławiu produkcji „Lombard. Życie pod zastaw”. – Jest asystentką planu, pracuje przy reżyserze i dźwiękowcu, „przegrywa” aktorów i statystów. Zastanawia się nad studiowaniem reżyserii – podsumowuje mama.


EKSPERT


Ewa Przesmycka

Ewa Przesmycka

Pracuję jako asystentka dyrektora operacyjnego GP Security. Jestem absolwentką Wydziału Nauk Ekonomicznych na Uniwersytecie Wrocławskim, związaną z Grupa Impel od 5 lat. Moje zainteresowania zawodowe skupiające się na działaniach operacyjnych to zarządzanie sytuacyjne. Obecnie rozwijam wiedzę z tego zakresu na studiach podyplomowych. Prywatnie jestem pasjonatką dobrej literatury i dalekich podróży, uwielbiam kino – zwłaszcza włoskie i francuskie, smaczną kuchnię – zwłaszcza włoską i tajską. Jestem dobrą sąsiadką, wolontariuszką, człowiekiem czynu.

Rating: 5.0/5. From 2 votes.
Please wait...
 
Komentarze

Brak komentarzy.

Zostaw odpowiedź