Urlop „last minute”

impel_blog_10_09Wakacje dobiegły końca, ale nie każdy zdecydował się na letni wyjazd. Poza sezonem także można podróżować lub udać się na wypoczynek, oszczędzając przy tym całkiem spore pieniądze. Biura podróży kuszą ofertami „last minute”, umożliwiając w ten sposób wypad w miejsca, w których jest ciepło i przyjemnie nie tylko latem. Jak zorganizować sobie urlop w „ostatniej chwili”?

Oferty „last minute” należą do tych, na które trzeba zdecydować się szybko, zanim wykupi je ktoś inny. Tak naprawdę nie są to oferty specjalne – to po prostu miejsca na wycieczcie lub pakiety, których nie udało się sprzedać w danym biurze podróży. Trzeba być elastycznym, bo decyzję podejmuje się właściwie z dnia na dzień. Wakacje dla spóźnionych? Trochę tak. Warto jednak wiedzieć, w jaki sposób szukać takiego wyjazdu i jak się do niego przygotować.

Tania wycieczka poszukiwana!

Szukając oferty „last minute”, warto wiedzieć, kiedy pojawiają się one najczęściej. Pierwsze promocje zaczynają się tuż po weekendzie majowym i trwają nawet do połowy kolejnego miesiąca. Biura podróży w tym terminie wiedzą już, ile mają wyczarterowanych samolotów i ile miejsc muszą sprzedać, hotele natomiast są w stanie znacznie obniżyć ceny noclegów, by przyciągnąć gości. Drugi termin urlopowych przecen to okres tuż przed świętami Bożego Narodzenia i Nowym Rokiem. To czas, który w Polsce przeważnie spędza się z rodziną na przygotowaniach i porządkach. Okazje tylko czekają, by się nimi zainteresować, bo w przedświątecznym terminie mało kto wybiera się na wakacje. Natomiast wyjazd na samo Boże Narodzenie jest przeważnie bardzo drogi. 

Czas to pieniądz

Oferty biur podróży są dostępne w Internecie, ale godzina poszukiwania najlepszej okazji jest bardzo istotna. Kiedy na stronach jest największy ruch, nie ma czego tam szukać. Ale biura podróży mają określone przedziały godzin, w których publikują swoje oferty w dobrych cenach. Każde biuro rządzi się swoimi prawami, więc trzeba śledzić ich strony na bieżąco. Czasem są to całe promocyjne dni, np. raz w tygodniu w środę. Jednak nie z każdego „polowania” wraca się ze zdobyczą. Dlatego czatując na wycieczkę w odpowiedniej cenie, trzeba decydować się błyskawicznie. Inaczej ktoś będzie po prostu szybszy i sprzątnie nam ciekawy wyjazd sprzed nosa.

Trzeba być elastycznym

Na wyjazd „last minute” trzeba być gotowym o każdej porze. Ktoś, kto ma w pracy mało wyrozumiałego szefa, który oczekuje deklaracji urlopowej z półrocznym wyprzedzeniem, będzie miał kłopot. Wyjazdy mogą zaczynać się już nawet następnego dnia po rezerwacji. Wyloty na wakacje odbywają się z dużych miast. Najczęściej są to Katowice lub Warszawa. Trzeba jeszcze brać pod uwagę czas dojazdu na miejsce zbiórki, czyli na odpowiednie lotnisko. 

O czym jeszcze warto pamiętać

Oferty „last minute” nie dotyczą całego świata. Są to przeważnie wybrane kierunki, raczej bliższe niż dalsze, czyli kraje europejskie lub bliskie Europie z bogatą bazą hotelową. Najpopularniejsze kierunki to Egipt, Grecja, Tunezja czy Bułgaria. Każdy z tych krajów ma piaszczyste plaże, dobre warunki pogodowe i ciekawą architekturę. Gorzej już z takimi kierunkami, jak Hiszpania lub Turcja albo Portugalia – zdarzają się znacznie rzadziej. Kierunki egzotyczne, takie jak np. Tajlandia, Indie czy Chiny to wyjazdy w regularnych, przeważnie wysokich cenach.

Biura podróży nie zawsze są w stanie sprzedać wszystkie wycieczki, a loty czarterowe są zarezerwowane ze znacznym wyprzedzeniem. Zamiast regularnej wycieczki można kupić bilet lotniczy w dwie strony w naprawdę dobrej cenie. Madera za 500 złotych? Bardzo dobra oferta. 

Plan awaryjny

Jeśli nie udało się upolować wycieczki w biurze podróży, można zorganizować sobie wakacje „last minute” na własną rękę. Wiadomo, że nie będą to upalne nadmorskie kurorty, ale na pewno będzie ciekawie. Baza noclegowa jest dostępna na takich stronach, jak np. hostelsworld.com lub booking.com, a ceny są nierzadko niższe od tych na miejscu. Po sezonie ceny ofert wypoczynku w Polsce także idą w dół. Ludzi jest mniej, dzieci wróciły do szkoły, więc prywatne kwatery się zwalniają. Można spędzić kameralny urlop nad polskim morzem lub w Bieszczadach i przy okazji solidnie zaplanować kolejne wakacje.

Oferty „last minute” będą cieszyć tych, którzy mają żyłkę do wyszukiwania świetnych promocji i potrafią ryzykować. I nie straszne jest im ekspresowe pakowanie walizki. 

No votes yet.
Please wait...
 
Komentarze

zawsze jezdze na wakacje we wrzesniu czasem nawet w pazdzierniku, nie ma tlumow, jest duzo taniej i to jest dla mnie prawdziwy urlop, pelen relaksu i odpoczynku

od wielu lat jeżdżę na wakacje last minute! są same zalety, taniej i nie ma tłumów. a także to, że nigdy do końca nie wiem gdzie pojadę i ten dreszczyk emocji czy “upoluję” fajną ofertę. polecam wszystkim!

Bardzo przydatny wpis. Sama często korzystam z takich ofert, ale robię to trochę po omacku i liczę na szczęśliwy traf. Teraz mam nadzieję znaleźć atrakcyjną wycieczkę za jeszcze mniej.

ja wakacje robię sobie w różnym okresie,żeby nie żałować potem że juz byłam a nie odpoczęłam 😉 więc późną jesienią albo zimą jadę sobie jeszcze gdzieś na parę dni. a last minute to super opcja,korzystałam nie raz i polecam!

Sezon może i skończył się lecz u nas na świecie jednak są miejsca gdzie słońca i dobrej pogody nie brakuje to tylko kwestia tego jak daleko polecimy.

Eeee tam,last minute na pewno nie jest dla mnie. Wakacje nad polskim morzem, gdzie tętni życiem, są ludzie, fajna pogoda, to jest świetny klimat! i to wcale nie musi być drogie, kasa taka jak wszędzie.

a ja z kolei planuję teraz wykupić first minute 😉 będzie tanio i będę miała z głowy szukanie wyjazdu wakacyjnego. jedna i druga opcja jest dobra 🙂

Zostaw odpowiedź